Luc Tuymans przy brzegu – galeria

Tagi

, ,

Luc Tuymans The Shore 2014

Luc Tuymans: The Shore – 30.01.2015-02.04.2015 – David Zwirner Gallery, Londyn / London

Mityczna Galicja – galeria I

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Mit Galicji wejscie Międzynarodowe Centrum Kultury Krakow artdone

Mit Galicji / The Myth of Galicia – 09.10.2014-08.03.2015 – Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków / Cracow

Mythos GalizienThe Myth of Galicia – 26.03.2015-30.08.2015 – Wien Museum, Wiedeń / Vienna

Perfekcyjna panna Alexander

Tagi

, , , ,

por. galeria Olga Boznańska bez blagi I

Ogromna większość Anglików ani pragnie, ani potrafi pojmować obrazu jako obraz, w oderwaniu od opowieści którą ma on niby przekazywać. (…) Tak jak muzyka jest poezją dźwięku, tak malarstwo jest poezją wzroku, a jego tematyka nie ma żadnego związku z harmonią dźwięku czy koloru. (…) Sztuka powinna być samodzielną i odwoływać się do artystycznego zmysłu oka czy ucha, dlatego upieram się, aby obrazom moim nadawać miana „kompozycji” lub „harmonii”.
James Abbott McNeill Whistler, 1878

Wyobraźmy sobie młodą dziewczynę o blond popielatych włosach, trzymającą w ręku szary kapelusz pilśniowy z piórem, odcinającą się od bursztynowo-szarego panneau, opartego na zupełnie czarnej podstawie, anemiczną arystokratkę, buńczuczną a łągodną, infantkę angielską poruszającą się wśród atmosfery szarej, spoza której dyskretnie przeświecają złote tony starego brązu. I ten obraz żyje życiem niezmiernie skupionym! Szeroko wykończony, a ledwie namalowany, oznacza się on nie mniej piękną skalą tonów w gamie szaro-srebrnej niż obrazy Velázqueza. Podobnie jak w innych dziełach Whistlera jest i w tym obrazie coś pozaziemskiego, coś co wyprowadza z równowagi. Zapewne osoba portretowana musi być podobna i bez kwestii rzeczywista, zapewne jest nieco z jej charakteru w tym obrazie, ale jest także coś ponadnaturalnego, jakby emanacja tego tajemniczego malarza, prawie że widmowatego, co uprawnia poniekąd słowa Desnoyersa o malującym medium.
Joris-Karl Huysmans, 1884

„Harmonia w szarości i zieleni. Miss Cicely Alexander” Jamesa McNeilla Whistlera to prawdziwe arcydzieło. Jest jednym z najlepszych i najciekawszych obrazów tego nie mieszczącego się w schematach malarza. Powstała w kluczowym dla jego rozwoju okresie. Niewiele wcześniej namalował „Kompozycję w szarości i czerni nr 1. Portret matki artysty”. Obraz, który przeszedł do kanonu nie tylko historii sztuki, ale również popkultury. Seria obrazów Whistlera z tego czasu powstała pod wpływem wystaw portretów brytyjskich z XVII i XVIII wieku, które zorganizowane zostały w Londynie w latach 1866-68. Artysta miał też w pamięci wielkich mistrzów tego gatunku – Diego Velázqueza i Fransa Halsa. Rewitalizując tradycję brytyjskiej szkoły portretowej, malarz przełamał kryzys, z którym zmagał się w końcu lat 60. Wcześniej znajdował się pod wpływem sztuki francuskiej i realizmu, pozostając w bliskich kontaktach m.in. z Gustavem Courbetem. Poszukiwania zainspirowane nurtem klasycyzującym w Anglii nie okazały się sposobem na odkrycie własnej indywidualności. Whistler, będąc Amerykaninem dzielącym swój czas między Londyn i Paryż, musiał się określić, która z tradycji artystycznych będzie mu bliższa. Impulsy płynące ze stolicy Francji pozostaną dla niego ważne, jednak to tradycja Wysp Brytyjskich będzie fundamentem dla jego eksperymentów. Niezależnie od tego jak bardzo będzie się tego wypierał w swoich opiniach. W tym czasie obserwujemy u niego zmianę techniki malarskiej, która zainspirowana była sposobem malowania angielskich poprzedników. Whistler odnajdzie swój własny temperament artystyczny i będzie dążył do stworzenia doskonałego dzieła. Wspaniałym przykładem jest „Harmonia w szarości i zieleni”.

Obraz zamówiony został przez bogatego londyńskiego bankiera Williama Cleverly’ego Alexandra. Podobnie jak malarz, był on zainteresowany sztuką Dalekiego Wschodu i zapewne ten temat zbliżył ich do siebie. Alexander zakupił w 1872 roku pejzaż Whistlera namalowany rok wcześniej („Nokturn – błękit i srebro. Chelsea„). W tym też czasie widział zapewne „Portret matki” wystawiony w Royal Academy. Mimo złego przyjęcia tego obrazu przez krytykę i publiczność, postanowił zamówić portret swojej córki. Początkowo miała nią być May, z licznej gromadki dziewięciorga dzieci. Sam malarz zaproponował zmianę i wybrał ośmioletnią Cicely Henriettę jako modelkę. To właśnie intuicja artysty zaowocowała powstaniem arcydzieła, a dziewczynkę unieśmiertelniła. Portret jej siostry powstanie później, ale nie stanie się równie popularny jak pierwszy z wizerunków. Nie znamy dokładnego czasu powstania „Harmonii w szarości i zieleni”. Pierwszy list związany z zamówieniem datowany jest na grudzień 1872 roku, ale wytyczne dotyczące stroju dziewczynki znajdujemy dopiero w liście z sierpnia 1873 roku. Ten drugi skierowany jest on do matki Cicely – pani Rachel Agnes Alexander. W pierwszej części matka artysty Anna Whistler pisze o potrzebie zakupu czysto białego muślinu na sukienkę bez cienia błękitu. Następnie sam malarz dodaje, gdzie taki materiał można nabyć. Nawet więcej, rysuje mapkę jak trafić do sklepu. Opis sukienki jest równie szczegółowy i uzupełniony o szkic. Całość ubioru jest starannie przemyślana. Oczywiście bez niebieskiego! – zaznacza artysta na koniec. Każdy szczegół powinien być na swoim miejscu. Dywan, na którym stoi dziewczynka zostanie utkany na specjalne zamówienie. Dążenie do perfekcji jest absolutne. Odkrywamy jednak przy okazji pewien paradoks. Choć w końcowym efekcie liczyć się będzie artystyczne wrażenie, niuanse kolorów, to jednak nic nie może być namalowane z wyobraźni. Przyswojony we Francji realizm jest nadal dla artysty ważny, czego dowodem jest staranność przygotowań.

Portret malowany był długo, zupełnie inaczej rzecz się miała z „Portretem matki”, który powstał stosunkowo szybko. Wiemy, że namalowanie „Harmonii w szarości i zieleni” zabrało ponad 70 sesji pozowania Cicely w pracowni artysty. Każda trwała nawet do kilku godzin. Artyście zdarzało się zapominać o lunchu. A modelka nie mogła nawet odrobinę zmienić pozycji. Więc Cicely stała, i stała, i stała… Łatwo możemy sobie wyobrazić jak trudne to było dla małej dziewczynki. Jednak ówczesne normy traktowania dzieci różniły się od naszych. Zmęczona modelka miała poczucie, że jest rozkapryszonym dzieckiem, które nie spełnia wymagań dorosłych. Pozowanie kończyło się nierzadko łzami, ale nawet one nie stały się przeszkodą dla następnych sesji. Efekt wielogodzinnej pracy pokazany został po raz pierwszy publicznie w 1874 roku w Pall Mall Gallery. Przyjęcie obrazu było bardzo złe. Krytykowano jednak nie tylko samo dzieło. Negatywnie wypowiadano się o samej modelce, wnioskując na podstawie jej pozy i miny o jej niemiłym charakterze. Obraz zyskał nawet nowy tytuł – „Kompozycja w szarości i żółci”. Po raz drugi wystawiony został w 1881 roku w Grosvenor Gallery, ale oceny były nadal niepochlebne, również w odniesieniu do Cicely. Miała wtedy 15 lat i czuła się zawstydzona, kiedy rozpoznawano w niej modelkę. Po latach, kiedy zmieni się podejście do obrazu, Whistler będzie gorzko oceniał okrucieństwo krytyków. Lepsze recenzje płótno zbierze po wystawieniu na Salonie w Paryżu w 1884 r. Francuscy krytycy szybciej przekonają się do twórczości Whistlera niż ich brytyjscy koledzy. Obraz będzie jednak oceniony jako dekadencki, podobnie jak rok wcześniej pokazywany „Portret matki artysty”, tak ze względu na temat, jak i sposób malowania.

Skąd tak długo trwające negatywne oceny „Harmonii w szarości i zieleni”? Przyczyn można wymienić wiele, ale jedną z ważniejszych było przeciwstawienie się normom obowiązującym w wiktoriańskiej Anglii. Dzieci chętnie pokazywano wtedy w malarstwie, ale miały wygląd aniołków o wyidealizowanych twarzyczkach. Tak swoją modelkę – pannę Edie Ramage – namalował w 1879 roku John Everett Millais („Cherry Ripe”). Cicely Alexander z naburmuszoną miną zupełnie do tego schematu nie pasuje. Podobny zabieg zastosował artysta w przypadku portretu swojej matki. Szacunek dla rodziców był jedną z podstawowych cnót, czemu chętnie dawano wyraz w sztuce. Obraz Whistlera trudno jednak nazwać wyrazem synowskich uczuć dla matki, którą przedstawia w sposób surowy i zdystansowany. Swoich modeli traktuje jako „kompozycję”. Podobnie było w malowanych w tym samym czasie portretach słynnych osobistości epoki wiktoriańskiej – historyka Thomasa Carlyle i aktora Henry’ego Irvinga. Przestrzeń w obrazie jest spłaszczona, co ma korzenie m.in. w inspiracjach drzeworytem japońskim. Każdy element jest na swoim miejscu. Ascetyczna, szara ściana delikatnie kontrastuje z czernią boazerii. W czasie malowania obrazu ojciec dziewczynki zakupił nowy, elegancki dom, przy którego dekoracji doradzał Whistler. Jego pomysły, zachowane w postaci wstępnych rysunków, przypominają tło obrazu. Były one sprzeczne z ówczesnymi normami wyposażenia wiktoriańskiego domu, w którym dominował historyczny eklektyzm. U Whistlera nowoczesna prostota wywodzi się z nurtu estetyzmu, zdobywającego sobie elitarne grono wyznawców. Stosunkowo monotonne tło urozmaicone jest drobnymi elementami. W tym finezyjnym rozwiązaniu dostrzegamy wpływy sztuki japońskiej. Po prawej stronie widzimy zwiewne margerytki, po lewej lecące motyle oraz sygnaturę artysty, również w postaci stylizowanego motyla. W tym czasie Whistler nie podpisywał już nazwiskiem swoich dzieł. Używał specjalnego znaku, różniącego się do pewnego stopnia w zależności od obrazu. Jeszcze jeden dowód na dążenie do perfekcji. Nie chce epatować swoim podpisem, jego ego ustępuje na rzecz integralności kompozycji. Upozowanie modelki może nam przywieźć na myśl krok tancerki. Rzeczywiście panna Alexander uczęszczała wtedy na lekcje baletu, ale geneza układu jej ciała jest inna. Whistler zapożyczył go z obrazu Édouarda Maneta z 1862 roku „Lola de Valence„. Okazuje się, że „Harmonia w szarości i zieleni” jest dyskusją z francuskim realistą. Obaj malarze odnoszą się do tych samych wzorców, jak malarstwo hiszpańskie. Wytyczne Whistlera dotyczące sukienki były tak dokładne, bo zainspirowane strojem postaci z obrazu Maneta. Nastrój obu dzieł jest jednak zupełnie inny, Whistler tworzy swoje własne, niepowtarzalne arcydzieło. Z maestrią oddaje delikatność tkaniny, lekkość piórka przy kapeluszu. Ciemne akcenty stroju są idealnie rozplanowane. Wszystko jest dziewczęce i niewymuszone. Cała ta zwiewność kontrastuje z jednym elementem – twarzą modelki. Kiedy patrzymy na małą Cicely widzimy jak bardzo nie chce już dłużej stać i pozować do portretu. Patrzy na malarza, czyli na nas, spode łba, z miną bliską płaczu, a może nawet ze złością. Artysta oddał to w doskonały sposób. Nie buduje tutaj wiktoriańskiej fikcji beztroskiego dziecka, które dobrowolnie i z radością pozuje do portretu. Siła tego portretu zasadza się na jego autentyczności. Tak samo prawdziwe są subtelności użytych barw i wyrafinowana kompozycja. To jest powód, dla którego patrząc na ten finezyjny obraz odczuwamy niepokój.

Whistler początkowo nie chciał rozstawać się z „Portretem matki”, jednak kiedy pojawiła się szansa na jego zakup przez rząd francuski zgodził się nawet na zaniżoną cenę i obraz trafił do Muzeum Luksemburskiego. Kolekcja ta była nadzieją na najwyższe dla artysty wyróżnienie, aby jego praca zawisła obok największych arcydzieł malarstwa. W 1925 roku, wiele lat po śmierci malarza, obraz został przekazany do Luwru. Obecnie jest jednym z najważniejszych dzieł w zbiorach Musée d’Orsay. A portret panny Alexander pozostał w rękach rodziny. Po jej śmierci w 1930 roku, został ofiarowany do brytyjskich zbiorów publicznych i obecnie jest własnością galerii Tate.

Harmony in Grey and Green: Miss Cicely Alexander 1872-4 by James Abbott McNeill Whistler 1834-1903

James Abbott McNeill Whistler, Harmonia w szarości i zieleni. Panna Cicely Alexander / Harmony in Grey and Green: Miss Cicely Alexander, 1872-74, Tate, Londyn / London

Podobnie z kolorem: niczego nie zmyślam, tylko śledzę wiernie mozaikę barwną, z jakiej składa się każda powierzchnia. Zabierając się do portretu artysta winien sobie zdać sprawę z założenia barwnego modela, tak go ubrać, dać mu odpowiednie tło i oświetlenie – by wszystko razem stanowiło pewną harmonię.
Olga Boznańska

Olga Boznańska należała do licznego grona artystów inspirujących się sztuką Jamesa McNeilla Whistlera. Dzieliła z nim m.in. fascynację malarstwem Diego Velázqueza oraz sztuką japońską. „Harmonię w szarości i zieleni” widziała na wystawie artysty w 1888 roku w Monachium. Obraz Whistlera można oglądać na jej monograficznej wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Uwaga! Dzieło udało się wypożyczyć tylko na pierwszy miesiąc trwania wystawy i będzie prezentowane do 25 marca 2015 r.

Olga Boznańska – 26.02.2015-02.05.2015 – Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa / Warsaw

Mark Rothko w Hadze – galeria II

Tagi

, , , , ,

por. video Mark Rothko exhibition 2014/15 oraz galeria Mark Rothko w Hadze IMark Rothko exhibition Gemeentemuseum Den Haag Hague

Mark Rothko – 20.09.2014-01.03.2015 – Gemeentemuseum Den Haag, Haga / the Hague

Henri de Toulouse-Lautrec. Grafika z MoMy – galeria II

Tagi

, , ,

por. galeria Henri de Toulouse-Lautrec. Grafika z MoMy IHenri de Toulouse-Lautrec exhibition MoMA New York

The Paris of Toulouse-Lautrec: Prints and Posters, widok wystawy / exhibition view, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Nowy Jork / Museum of Modern Art, New York

The Paris of Toulouse-Lautrec: Prints and Posters – 26.07.2014-22.03.2015 – Museum of Modern Art, Nowy Jork / New York

Twarze niderlandzkich portretów – galeria

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

por. post Od Michała Anioła do Rembrandta

Faces Then. Renaissance Portraits from the Low Countries – 06.02.2015-17.05.2015 – BOZAR / Centre for Fine Arts, Bruksela / Brussels

Paul Gauguin i utracony raj – galeria I

Tagi

, , , ,

Paul Gauguin Where Do We Come From What Are We Where Are We Going Museum of Fine Arts Boston MFA

Paul Gauguin – 08.02.2015-28.06.2015 – Fondation Beyeler, Bazylea / Basel

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 1 878 obserwujących.