Magdalena Abakanowicz w Centrum Rzeźby Polskiej I

Tagi

, ,

por. video Magdalena Abakanowicz exhibition 2019

W przestrzeni Magdaleny Abakanowicz / Into the Space of Magdalena Abakanowicz, widok wystawy / exhibition view, Centrum Rzeźby Polskiej / Centre of Polish Sculpture, Orońsko, foto: artdone

Into the Space of Magdalena Abakanowicz. Textile and Sculpture – 11.04.2019-30.06.2019 – Latvian National Museum of Art / Museum of Decorative Arts and Design, Ryga / Riga

W przestrzeni Magdaleny Abakanowicz / Into the Space of Magdalena Abakanowicz – 13.07.2019-06.10.2019 – Centrum Rzeźby Polskiej / Centre of Polish Sculpture, Orońsko

Jan van Eyck. Rewolucja I

Tagi

, , , , , , , ,

Jan van Eyck & Hubert van Eyck, Ołtarz Adoracji Baranka Mistycznego (skrzydła zewnętrzne) / The Adoration of the Mystic Lamb (outer panels), 1432, katedra Św. Bawona / St. Bavo’s Cathedral, Gandawa / Ghent

Van Eyck. Een optische revolutie / Van Eyck. An Optical Revolution – 01.02.2020-30.04.2020 – Museum voor Schone Kunsten Gent / Museum of Fine Arts Ghent, Gandawa / Ghent

Marina Abramović w Toruniu II

Tagi

, ,

por. galeria Marina Abramović w Toruniu I, video Marina Abramović (reperformance) ‚Cleaning the Mirror’ 1995/2019, galeria Marina Abramović czyści I, galeria Marina Abramović czyści II

Marina Abramović. Do czysta / The Cleaner, widok wystawy / exhibition view, Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu, Toruń, foto: artdone

Marina Abramović. The Cleaner – 18.02.2017-21.05.2017 – Moderna Musset, Sztokholm / Stockholm

Marina Abramović. The Cleaner – 17.06.2017-22.10.2017 – Louisiana Museum of Modern Art, Humlebæk

Marina Abramović. The Cleaner – 20.04.2018-12.08.2018 – Bundeskunsthalle, Bonn

Marina Abramović. The Cleaner – 21.09.2018-20.01.2019 – Palazzo Strozzi, Florencja / Florence

Marina Abramović. Do czysta / The Cleaner – 08.03.2019-11.08.2019 – Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu, Toruń

Marina Abramović. Čistač – 21.09.2019-20.01.2020 – Muzej savremene umetnosti, Belgrad / Belgrade

The Met Cloisters I

Tagi

, , , , , , , , ,

Robert Campin (warsztat /workshop), Tryptyk Zwiastowania (Ołtarz Merode) / Annunciation Triptych (Merode Altarpiece), ok. / ca. 1427-32, The Met Cloisters, Nowy Jork / New York

The Met Cloisters, The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork / New York

Dale Chihuly w Kew Gardens I

Tagi

,

Chihuly at Kew: Reflections on Nature, widok wystawy / exhibition view, Kew Gardens, Londyn / London, foto: artdone

Chihuly at Kew: Reflections on Nature – 13.04.2019-27.10.2019 – Kew Gardens, Londyn

Czego nie widać w Muzeum Narodowym w Warszawie

Tagi

Właściwie to chciałem napisać o wystawach Leonarda da Vinci, mamy rocznicę śmierci, niedługo wystawa w Luwrze, ciekawy temat. Jednak nie mogę, są sprawy pilniejsze i ważniejsze. A instytucją szczególnie dla mnie ważną jest Muzeum Narodowe w Warszawie. Co tam w MNW? Od listopada zeszłego roku dyrektorem jest prof. Jerzy Miziołek. Niektórzy pamiętają, że jest jakiś konflikt, kogoś wyrzucili z pracy, ktoś jadł banany, ale dyrektor zapewnia, że to nie z powodu jego cenzury. Niedawno otworzyły się nowe, ciekawe wystawy, odbyła się konferencja prasowa o planach na przyszły rok. Wygląda, że jednak wszystko w porządku. W końcu nowy dyrektor zapewniał w „Rzeczpospolitej” zaraz po nominowaniu go przez ministra: „Podchodzę do tej misji z pokorą. Nie o mnie tu przecież chodzi, ale o sukces Muzeum Narodowego”.

Oczywiście moim ulubionym tematem są wystawy, a więc przyjrzymy się propozycjom MNW. Właśnie otworzyła się duża wystawa sztuki koreańskiej. Prezentuje się świetnie, ciekawa scenografia. Nawet okiem laika można dostrzec, że mamy do czynienia z wybitnymi dziełami i bogatą panoramą tej dość słabo znanej u nas kultury. Dodatkowo od niedawna możemy oglądać dwa pokazy prac graficznych Bruegla i Rembrandta. Bardzo polecam! Rzeczywiście trudno to wystawami nazwać – stosunkowo niewielkie, ale bardzo ciekawe. Wpisują się w cykl „Skarby Muzeum Narodowego w Warszawie” zainicjowany przez dyrektora. Wcześniej mogliśmy w tym cyklu oglądać prace Pabla Picassa oraz wystawę, przepraszam, pokaz poświęcony Słowackiemu i Malczewskiemu (por. galeria Malczewski & Słowacki w Muzeum Narodowym w Warszawie). Co jeszcze mogliśmy zobaczyć w MNW już za rządów nowego dyrektora? Była szansa poznać prace Augusta Zamoyskiego, które dopiero co trafiły do zbiorów muzeum, na bardzo ciekawie zaaranżowanym pokazie (już chyba słyszeliśmy to określenie?), który miał prezentować dzieła w trakcie prac konserwatorskich (por. galeria August Zamoyski w Muzeum Narodowym w Warszawie). Była wystawa „Sztuka to wartość” pokazująca kolekcję bankową (por. galeria Kolekcja PKO Banku Polskiego I), czyli dobra porcja sztuki nowoczesnej. Były aż dwa wydarzenia związane z 500-leciem śmierci Leonarda da Vinci – instalacja współczesnego artysty Janusza Kapusty na dziedzińcu (stoi do tej pory) oraz pokaz cyfrowy „Opera Omnia”, o którym już pisałem, więc nie będę się powtarzał (por. post Skandal w Muzeum Narodowym w Warszawie). Ach, i był jeszcze pokaz (specjalny), na którym z okazji Wielkanocy zestawiono m.in. pracę Jerzego Beresia z dziełami sztuki dawnej. Jakże postępowo! Dodać jeszcze trzeba wielką wystawę „Pologne 1840–1918. Peindre l’âme d’une nation” przygotowaną przez kuratorów Muzeum Narodowe w Warszawie z kolegami z oddziału Luwru w Lens. Jest to monumentalna prezentacją sztuki polskiej, która spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem we Francji, o czym świadczą tłumy na niedawnym wernisażu. O tych wszystkich wydarzeniach przeczytamy na stronie MNW. Tyle widać – w sumie, poza wpadką z pokazem Leonarda, nie jest wcale tak źle. Dużo się dzieje, różnorodne propozycje. Czego nie widać na pierwszy rzut oka?

Po pierwsze musimy rozróżnić wystawy, które są inicjatywą nowego dyrektora, a które pozostały ze starego planu. To jeden z podstawowych błędów, ktory robimy oceniając działalność wystawową pod nowymi rządami. Każdy nowy dyrektor spija śmietankę po poprzedniku. Aktualna wystawa koreańska od dawna widniała w planie wystaw. Trudno było się z niej wycofać, bo łączy się to ze zobowiązaniami dyplomatycznymi. Podobnie wystawa polskiej sztuki nowoczesnej z kolekcji PKO BP zaplanowana była od dawna. Nie mówiąc o wystawie w Lens. Jej sukces nie jest sukcesem dyr. Miziołka, tylko jej komisarzy: Iwony Danielewicz, dr Agnieszki Rosales-Rodríguez oraz ich współpracowników, którzy przez kilka lat nad nią pracowali. Każda porządna wystawa wymaga minimum dwóch lat przygotowań, naprawdę ciężkiej pracy. Zazwyczaj zresztą zajmuje to więcej czasu. Zbrodnią jest więc usunięcie z planu wystawy, która jest już w dużym stopniu zaawansowana w realizacji. To przykład braku respektu dla zasad działania każdego muzeum, ale też brak szacunku dla włożonej już pracy. Dyr. Miziołek tak właśnie zrobił odwołując wystawę przygotowywana przez dr Grażynę Bastek pt. „Kolor”. Obecnie wystawa jest zapowiadana w Królikarni, a nie w gmachu głównym oraz ma dotyczyć sztuki nowoczesnej, a nie dawnej jak to było w przygotowanej wcześniej koncepcji. Czyli ma być zupełnie inną wystawą. Podobnie kilka lat temu zrobił prof. Piotr Piotrowski odwołując w ostatniej chwili wystawę poświęconą biedermeierowi. Dopiero po kilku latach, za czasów dr Agnieszki Morawińskiej, została ona zrealizowna (por. galeria Biedermeier w Muzeum Narodowym w Warszawie), a potem pokazana w innych muzeach (por. galeria Biedermeier w Muzeum Narodowym w Szczecinie I). Do tej pory się gotuję jak o tym myślę.

Wróćmy do tego co otrzymują obecnie widzowie w Warszawie. Pomysł cyklu prezentującego skarby MNW jest całkiem dobry. Choć proszę zwrócić uwagę, że te skarby to przede wszystkim prace na papierze. W zasobach Gabinetu Rycin i Rysunków kryją się prawdziwe perły, a nie są pokazywane na stałe z powodów konserwatorskich. Od dawna postuluje się stworzenie specjalnej zmiennej galerii dla takich prezentacji. Częściowo taką rolę spełnia wymiana obiektów w Galerii Sztuki Dawnej (por. galeria (Nowa) Galeria Sztuki Dawnej w Muzeum Narodowym w Warszawie). Choć muzeum wydaje się ogromne, to bardzo cierpi na brak większej powierzchni ekspozycyjnej. Korzystanie ze zbiorów magazynowych przy wystawach czasowych jest oczywistością. To do czego mam zastrzeżenia to długość trwania tych pokazów. Miesiąc? Ja nawet dobrze nie zdążyłem obejrzeć Picassa, a w MNW jestem często. Nie jest to związane z wymogami konserwatorskimi, prace na papierze są wystawiane zazwyczaj przez 3 miesiące. Wiele muzeów na świecie uczciło rocznicę śmierci Rembrandta pokazami jego grafiki i rysunku z własnych zbiorów. W British Muzeum taki pokaz trwał 6 (!) miesięcy, w wiedeńskiej Akademii przepisowe 3 miesiące, podobnie w Dreźnie, ale tam wystawa wyszła poza formułę prezentacji dzieł z własnych zbiorów (por. galeria Rembrandt w Dreźnie), w Hamburgu pokaz trwać będzie 4 miesiące, w Monachium tylko 2 tygodnie. Taki krótki okres być może trzeba wytłumaczyć obecnością rysunków mistrza, których czas ekspozycji jest krótszy. Dlaczego takie pokazy powinny trwać dłużej? Szkoda pracy i środków. W MNW pokazy mają porządną oprawę scenograficzną (w Londynie i Wiedniu nawet nie było specjalnej scenografii) i są całkiem ciekawe. Gdzie tkwi haczyk? Bo to, że mogą się nam podobać to zasługa kuratorów i całego zespołu MNW, który je przygotowuje. Tylko dzięki ich zaangażowaniu i doświadczeniu na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Dyrektor rzuca pomysł i wydaje polecenie. Trzeba wypruć sobie żyły i stanąć na głowie. Tak wygląda obecnie praca w MNW. Ale może to dobrze? W końcu jakaś mobilizacja? Przez wiele lat uczestniczyłem w przygotowywaniu wystaw i wiem jakie jest to skomplikowane i trudne. W ‘normalnych’ warunkach, przy wystarczającym czasie i tak jest gorąco i nerwowo. A tracimy okazje na naprawdę ciekawe wystawy. Kuratorką aktualnych pokazów graficznych jest Joanna Tomicka, która nie tylko jest wybitną specjalistką w swojej dziedzinie, ale też muzealnikiem z wielkim doświadczeniem w przygotowywaniu wystaw, a wspomagała ją zaprawiona w bojach ekipa techniczna. Dlatego mamy porządną ekspozycję. Jak już napisałem pokazy grafiki Rembrandta zorganizowało wiele muzeów. Dlaczego jednak mamy równolegle dwa pokazy o tym samym profilu? Druga wystawa trwa w Zamku Królewskim w Warszawie. Początkowo dyr. Miziołek zapowiadał współpracę między tymi instytucjami. Straconą szansą jest pokaz prac Bruegla. To materiał na dużo szerszą wystawę. Mamy w Polsce więcej prac, również malarskich, z kręgu tego artysty. Jeżeli jednak ma się na przygotowanie kilka miesięcy to trudno oczekiwać cudu. Kuratorzy MNW są dobrzy, ale cudotwórcami nie są. Dlaczego w takiej okrojonej formie trzeba realizować pomysły dyrektora? Prof. Miziołek obejmując stanowisko roztaczał przed publicznością wspaniałe wizje, cudowne wystawy na światowym poziome. Wśród nich była też wystawa Bruegla. Mowa była o sprowadzeniu obrazów z Wiednia. Jeżeli ktoś choć trochę się orientuje w zasadach panujących w muzealnictwie to już wtedy wiedział, że jest to w obecnej sytuacji nierealne. Są obrazy, które bardzo ciężko wypożyczyć, są obrazy, których nie da się wypożyczyć. Mogliśmy mieć ciekawą wystawę za dwa, trzy lata – mamy teraz pokaz. Do każdej inicjatywy dyrektora można mieć zastrzeżenia, i każda ta inicjatywa jest ratowana przez pracowników MNW. Podobnie z pokazem rzeźb Augusta Zamoyskiego. To był falstart przed zapowiadaną przez Muzeum Literatury wystawą monograficzną tego artysty, która przygotowywana jest od kilku lat. Takich rzeczy nie robi się swoim kolegom muzealnikom, ale także publiczności. Jest tyle innych ciekawych tematów, które można podjąć. I tutaj dochodzimy do bolączki wielu polskich muzeów. Kto ma najlepsze pomysły na wystawy? Dyrektor? Kuratorzy! Specjaliści w swoich dziedzinach wiedzą najlepiej co jest ważne, co ma potencjał, z czego da się zrobić ciekawą wystawę. Do czego potrzebny jest dyrektor? Aby z tego wybrał, ułożył, zachował odpowiednie proporcje, a potem pomagał w realizacji. Niestety rzeczywistość w polskich muzeach wygląda często zupełnie inaczej.
Dyr. Miziołek bardzo wyraźnie chce realizować jak najwięcej ze swoich obietnic, ambitnych, choć często nierealnych pomysłów. To, że prawie wszystko nosi nazwę pokazu świadczy o świadomości, że trudno mówić o pełnokrwistych wystawach. Bardzo podobała mi się, wśród obietnic dyrektora, zapowiedź wydawania katalogów w wersji polsko-angielskiej. Była mowa o publikacjach na światowym poziomie, współpracujących specjalistach, interdyscyplinarności. Jak wygląda praktyka? Rzeczywiście katalogów obecnie wydaje się dużo, prawie do każdego pokazu. I są dwujęzyczne. To standard, który powinien mieć miejsce. Co się w nich zazwyczaj znajduje? Wstęp dyrektora, jeden esej kuratora wystawy i ilustracje z pracami. To są te katalogi na światowym poziomie? Prof. Miziołek jest już dyrektorem od blisko roku, skoro od początku planował wystawę Bruegla, to w tym czasie można było chociaż ciekawy katalog przygotować. A najłatwiej jest zlecić napisanie eseju kuratorowi. Nawet w pośpiechu go napisze – bo się na tym zna!
A jakie są plany wystawiennicze MNW w najbliższej przyszłości? Jeżeli ktoś by był na niedawnej konferencji prasowej poświęconej temu tematowi, to znowu mógłby się nie zorientować, że nie wszystko widać. Od początku swojego panowania dyr. Miziołek mówi o wystawie z okazji 100-lecia Cudu nad Wisłą. W początkowych zapowiedziach wspomniał o znaczeniu traktatu ryskiego i odzyskaniu dzieł sztuki wywiezionych do Rosji w czasie zaborów. Potrafię taką koncepcję zrozumieć, ma to bezpośredni związek ze sztuką. W międzyczasie kuratorką wystawy została Joanna Sosnowska, która na wspomnianej konferencji mówiła już o wystawie stricte historycznej. Co więcej podkreślała, że wystawa „poświęcona będzie nie tyle samej wojnie i jej okrucieństwu, ale przede wszystkim tryumfowi” (Gazeta Wyborcza 03.10.2019). Osobiście bym wolał, aby wystawy historyczne o okrucieństwie wojny też pamiętały. Prof. Sosnowska jest uznaną specjalistką w swojej dziedzinie, wykładowcą akademickim, autorką wielu publikacji, choć w jej notach biograficznych nie umiem znaleźć doświadczenia w przygotowywaniu wystaw. To rzadki przypadek, że dyrektor zaprasza kuratora z zewnątrz mając specjalistów w swoim zespole, ale się zdarza. Temat jest ciekawy, choć częściowo już zrealizowany na wystawie „Krzycząc: Polska! Niepodległa 1918” (por. galeria Niepodległość w Muzeum Narodowym w Warszawie I). Zobaczymy jak uda się ten projekt zrealizować.

Wystawa nie była jedyną propozycją nowego dyrektora upamiętnienia wojny polsko-bolszewickiej. Inny pomysł znajdujemy w programie działalności, który prof. Miziołek przedłożył ministerstwu. Czytamy tam: „(…) warto – zgodnie z duchem czasu – sięgnąć po jeden z projektów Stanisława Noakowskiego (lub rozpisać konkurs na nowy projekt) wzniesienia obok MNW, nad Alejami Jerozolimskimi, Łuku triumfalnego na cześć wielkiego polskiego zwycięstwa w 1920 roku (niemal wszystkie wizje/projekty Noakowskiego znajdują się w zbiorach MNW). Ta głęboko symboliczna struktura architektoniczna mogłaby też być pragmatycznie wykorzystana jako triumfalne wjechanie/przejście/wyjście do/z MNW. Usytuowanie Łuku obok MNW – na osi wschód-zachód, nieopodal Wisły, wydaje się być dużo lepsze niż wzniesienie go na Palcu na Rozdrożu, co sugerował niedawno premier Mateusz Morawiecki. (…) Pomysł wzniesienia monumentalnego – na miarę wielkiego zwycięstwa – Łuku triumfalnego może wydać się przesadzony, oderwany od rzeczywistości, ale prawdziwe „nowe otwarcie” w dziejach Muzeum Narodowego w Warszawie musi zawierać nie tylko klarowny związek z tradycją, ale również element wzniosłości i wielkości. Dr Jarosław Kaczyński w jednym ze swoich ostatnich wystąpień mówił o konieczności odważnego sięgania po wielkość i przytoczył słowa Władysława Broniewskiego, poety-legionisty: To za mało! Za mało! Za mało! {[…] Piersiom żywych daj oddech zapału, /wiew szeroki i skrzydła do ramion!}.” Cytat pochodzi z dokumentu „Koncepcja rozwoju i działalności MNW w ciągu najbliższych czterech lat”, który dość długo nie był znany, ale po monitach pracowników został udostępniony na stronie muzeum. Tam można znaleźć więcej planów dyrektora w chwili obejmowania stanowiska. To lektura dla osób o mocnych nerwach. Na tej podstawie prof. Miziołek otrzymał nominację na dyrektora jednego z największych muzeów w Polsce. Ja cały czas się zastanawiam, w jaki sposób postawienie łuku triumfalnego oddaje ducha naszych czasów? Ale czasy się zmieniają, więc może tak właśnie jest. Wróćmy do aktualnych planów wystawowych. Dyrektor zamierza zrealizować pomysł wystawy poświęconej Franciszkowi Smuglewiczowi. Podkreślił na konferencji, że ma świadomość, iż kilka lat temu była wystawa o podobnej tematyce. Jak będzie wyglądać wystawa przygotowywana w ciągu kilku miesięcy? Co nowego może wnieśc do stanu badań? Jak będzie wyglądał katalog przygotowany w tak krótkim czasie? Na te pytania można sobie samemu odpowiedzieć lub poczekać na efekty. Wśród innych zapowiadanych wystaw można wymienić jeszcze „Tryptyk Rzymski. Jan Paweł II w kaplicy sykstyńskiej” z okazji stulecia urodzin papieża. Na ile zdołałem się zorientować z wypowiedzi dyrektora to jej koncepcja sprowadza się do tego – Jan Paweł II był w kaplicy sykstyńskiej w związku z tym zrobimy wystawę o kaplicy sykstyńskiej. No chyba, że coś źle zrozumiałem. Aktualnie na stronie internetowej muzeum możemy przeczytać o trzech zaplanowanych wystawach. Najważniejszą wystawą przyszłego roku, moim zdaniem, będzie „Artystka. Anna Bilińska-Bohdanowicz”. Dlaczego tak uważam? Bo jest to wystawa przygotowywana od wielu lat, hołd dla wielkiej polskiej malarki, która wymaga większego docenienia i przede wszystkim pogłębionego opracowania. Dodam, że kiedy współkuratorka wystawy Renata Higersberger (wcześniej autorka warszawskiej odsłony monografii Olgi Boznańskiej) prezentowała ją na konferencji prasowej dyr. Miziołek wyszedł. Być może został wezwany do innych ważniejszych spraw lub po prostu nie był zainteresowany tematem. Już niedługo, na początku grudnia, otworzy się „Wystawa, której nie było… Ignacy Łopieński (1865–1941) – odnowiciel sztuki graficznej”. To również wystawa, którą dyrektor Miziołek otrzymał w spadku z poprzedniego planu, wynik wielu lat pracy jej kuratora Piotra Czyża. Być może nie jest poświęcona tak znanej postaci jak Rembrandt, Bruegel czy Picasso, ale dotyczy jednego z najwybitniejszych polskich grafików. Ignacy Łopieński miał być uhonorowany wielką wystawą jesienią 1939 r. Nie został. Czas po 80 latach nadrobić zaległości. Trzecią wystawą zapowiadana na stronie jest „Portret Młodzieńca” / W poszukiwaniu zaginionego arcydzieła Raffaello Sanzio”. Ma się rozpocząć już 20 listopada. To jest wydarzenie od dawna zapowiadane przez dyr. Miziołka. Po pierwsze nie wiem czemu w tytule jest Raffaello skoro mamy ładne spolszczenie Rafael. Po drugie mogę zdadzić, że pan dyrektor zapomniał wyznaczyć miejsce na swoja wystawę i obecnie w muzeum trwają gorączkowe poszukiwania, gdzie ją umieścić. Nie jest to tajemnicą dla nikogo. Po prostu za dużo propozycji, za dużo wystaw, tak bogata jest oferta MNW. Przypomnijmy też sobie słowa dyrektora ze wspomnianego wcześniej wywiadu: „w 2020 roku będzie 500-lecie śmierci Rafaela Santi – okazja, by przypomnieć, że mieliśmy wspaniały jego autoportret w zbiorach Czartoryskich. Wiem już, że na pewno jeden z jego obrazów, przedstawiający św. Katarzynę, pożyczymy z Urbino. Liczę też na pomoc mojego kolegi Eike Schmidta, dyrektora Uffizi. Dzieła Leonarda są praktycznie nie do wypożyczenia, ale Rafaela – owszem, jest ich znaczna ilość.” To prawda, że są do wypożyczenia, jeden gościliśmy w MNW w 2016 r. na wystawie „Brescia. Renesans na północy Włoch”, której kuratorką była Joanna Kilian (por. galeria Renesans na północy Włoch I). Ile obrazów Rafaela prof. Miziołek sprowadzi do Warszawy dzięki swoim międzynarodowym kontaktom zobaczymy już niedługo. A to, że profesor mówił o zaginionym autoportrecie uznajmy za przejęzyczenie. Dość dawno taka interpretacja obrazu została zarzucona i obecnie używany jest tytuł „Portret młodzieńca”. Ponieważ moja strona ma charakter edukacyjny – muszę o tym wspomnieć.
Sytuacja w Muzeum Narodowym w Warszawie jest dramatyczna, ale na pierwszy rzut oka tego nie widać. Otwierają się wystawy, publikowane są katalogi. Cały czas załoga jest w sporze zbiorowym z dyrektorem. Związki zawodowe i Rada Pracowników domagają się jego odwołania. Ministerstwo jest na bieżąco informowane o sytuacji. Minister Gliński wielokrotnie zapewniał, że przyjrzy się sprawie. Do tej pory jednak padają tylko obietnice rozwiązania sporu i nic więcej. Co jakiś czas sytuacja ta przyciąga uwagę opinii publicznej (por. Muzeum Narodowe w stanie wyjątkowym – Onet 02.07.2019). Jedzenie bananów, na znak protestu wobec usunięcia dzieł współczesnych artystów ze stałej ekspozycji przez dyr. Miziołka, stało się akcją ogólnospołeczną. Szerokim echem odbiło się wyrzucenie w trybie dyscyplinarnym jednego z najbardziej zasłużonych pracowników MNW prof. Antoniego Ziemby. List protestacyjny podpisali ludzie kultury z Polski i zagranicy, prawdziwe sławy światowej nauki, protestowali studenci w obronie swojego wykładowcy. Za małym echem odbiło się wyrzucenie z pracy Danuty Jackiewicz, kuratorki Zbiorów Ikonograficznych i Fotograficznych MNW, wybitnej specjalistki, autorki wielu wystaw i publikacji. Jeżeli pamiętacie jedną z najpopularniejszych wystaw ostatnich kilku lat – wielką wystawę fotografii „Światłoczułe” – to właśnie Danuta Jackiewicz była jej komisarzem. Wystaw, które zawdzięczamy prof. Ziembie nawet nie chcę wymieniać. Z pracy wyrzucony też został dr Piotr Rypson, a przygotowana przez niego ekspozycja stała sztuki XX i XXI wieku zlikwidowana. W jej miejsce mamy następne kuriozum – pokaz czasowy „Widoczne. Niewidoczne”, czyli ekspozycję malarstwa XX wieku. Ciekawe obrazy, tylko czy rzeczywiście historia sztuki XX wieku sprowadza się do malarstwa? O tym jak łatwym we współpracy jest nowy dyrektor nich świadczy fakt, że spośród osób, które zostały przez niego sprowadzone (nie będę wspominał o ich kompetencjach) prawie nikt już nie pracuje – albo sami odeszli, albo zostali wyrzuceni, albo są na zwolnieniu. Jakiś czas temu w mediach padała liczba 50 osób, które straciły pracę – same odeszły lub też zostały wyrzucone. Wiele osób z działów promocji czy marketingu. Dlaczego? Bo mając doświadczenie w pracy w takiej instytucji dość łatwo mogli znaleźć pracę w innych muzeach. Dlaczego, skoro warunki są tak fatalne, nie odchodzą kuratorzy? Bo mają poczucie obowiązku, to jest miejsce ich pracy. Po wyrzuceniu prof. Ziemby widziałem taki komentarz na Facebooku – „niech się Pan nie martwi, to nowy start, na pewno Pan znajdzie pracę”. No pewnie, że znajdzie – jest wykładowcą uniwersyteckim, światowej klasy specjalistą – nie o to chodzi. Jego na stanowisku szefa Działu Sztuki Dawnej po prostu nie ma kto zastąpić. W obronie MNW swój autorytet zaangażowała prof. Maria PoprzęckaProtokół zniszczeń w Muzeum Narodowym w Warszawie (OKO.press 31.07.2019). Na próżno. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać, że Muzeum Narodowe w Warszawie ma naprawdę poważne problemy, o których się nie mówi. Czekamy na nową Galerię Sztuki Starożytnej. Dramatycznie brakuje przestrzeni magazynowej, muzeum pęka w szwach. Budynek od czasu powstania nie przeszedł nigdy generalnego remontu. Lifting, który próbowała zrobić dr Agnieszka Morawińska to niestety za mało. Myślę, że w pełni zdawała sobie z tego sprawę, kiedy w geście protestu rezygnowała z funkcji dyrektora. Jeżeli szybko nie zacznie się dostrzegać tych problemów, to może stać się to zagrożeniem dla zbiorów. A na razie największym nieszczęściem jest aktualny dyrektor. Wszyscy wydają się mieć tego świadomość, z wyjątkiem ministra, w gestii którego jest rozwiązanie problemu. Nawet jeżeli nastąpi interwencja w tej sprawie, to pojawia się pytanie kto zostanie następcą – znowu osoba, która nie zna rzeczywistości dużego muzeum i nie umie nim zarządzać? Czy znowu będę musiał pisać tekst o tym jak jest fatalnie? Może warto by było znaleźć kogoś kto zna muzeum i potrafi choć trochę naprawić zniszczenia, których dokonuje dyr. Miziołek. Bo teraz ich nie widzimy, ale z tej zapaści wychodzić się będzie latami. Odczujemy to dopiero w przyszłości, choćby w programie wystaw.
Przykro mi pisać ten tekst, wolałbym napisać o tegorocznych wystawach Leonarda da Vinci. Przykro ponieważ prof. Miziołek był wiele lat temu moim wykładowcą. Wartość merytoryczną jego wykładów zatarł czas, jednak zapamiętałem jego zaangażowanie i prawdziwy entuzjazm dla sztuki. Jednej rzeczy nie można mu odmówić, wyjątkowej elokwencji i pasji, kiedy mówi. To jednak za mało, aby sprawdzić się na tak odpowiedzialnym stanowisku. Przeczuwało to wiele osób, kiedy po nominacji ministra negatywnie opiniowało tą decyzję. Ale chyba mało kto przewidział jak bardzo nieodpowiednią osobą na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie będzie prof. Jerzy Miziołek.

Przemysław Głowacki (artdone)

Stanisław Noakowski, Projekt bramy triumfalnej na tle projektowanego MNW / Design for a Triumphal Arch against the background of the planned MNW, 1920 lub / or 1924-25, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa / Warsaw

Dale Chihuly w Groningen III

Tagi

, ,

por. video Dale Chihuly exhibition 2019, galeria Dale Chihuly w Groningen I oraz galeria Dale Chihuly w Groningen II

Dale Chihuly, widok wystawy / exhibition view, Groninger Museum, Groningen, foto: artdone

Dale Chihuly – 08.12.2018-05.05.2019 – Groninger Museum, Groningen