Tagi

, , , , , , , , , ,

por. galeria Wokół pierwszego arcydzieła Tycjana

Tytuł zakończonego właśnie w Londynie pokazu – “Ucieczka do Egiptu – pierwsze arcydzieło Tycjana” mógł wprowadzić w błąd. I to nie dlatego, że prezentowany obraz sprowadzony z Ermitażu nie zasługuje na miano arcydzieła. Tytuł sugeruje pokaz jednego obrazu, a mieliśmy do czynienia z mini-wystawą (por. galeria Wokół pierwszego arcydzieła Tycjana), której zasadniczym tematem były narodziny pejzażu w malarstwie weneckim. Niedawno zagadnieniem tym zajmowano się na wielkiej wystawie w Mediolanie (por. galeria Tycjan, czyli narodziny pejzażu po włosku). Do Londynu nie sprowadzono, tak jak w Mediolanie, obrazów z całego świata. W małej skali, przy pomocy niespełna 30 dzieł, ale bardzo klarownie, opowiedziano historię z początków twórczości Tycjana. Obok tytułowego, głównego dzieła zawisły jeszcze dwa obrazy z Ermitażu (ale już nie tej skali i znaczenia), wybór prac ze zbiorów własnych National Gallery (trzeba było przewiesić kilka słynnych obrazów i uzupełnić je o te mniej znane), kilka obrazów z innych kolekcji angielskich (była szansa zobaczenia dzieł ze zbiorów prywatnych), do tego wybór prac na papierze z British Museum i… wystawa gotowa. Wchodzący do Sunley Room, czyli do sali w sercu londyńskiej Galerii Narodowej, widzieli przede wszystkim “Ucieczkę do Egiptu” sprowadzoną z St. Petersburga – za sprawą jej honorowego miejsca, ale przede wszystkim formatu (2 na 3 metry!). Reszta prezentowanych prac ustępowała jej wielkością, często też znaczeniem, ale jeśli ktoś zaczął pozostałe prace uważnie oglądać to miał szansę być świadkiem narodzin genialnego twórcy. A jak wiadomo każdy talent potrzebuje stymulacji – i o tym była ta wystawa.

Skoro wystawa niewielka to i towarzyszy jej niepozorne wydawnictwo. Zamiast opasłego katalogu mała książeczka autorstwa Antonia Mazzotty, której tytuł dużo lepiej oddaje prawdziwy charakter pokazu – “Tycjan. Nowe spojrzenie na naturę” (“Titian: A fresk look at nature”). W mikroskali jesteśmy świadkami narodzin weneckiego pejzażu, jednak przy tej okazji dowiadujemy się więcej o okresie, który do tej pory osnuty jest mgłą tajemnicy. Powodem jest bardzo słaba dokumentacja dotycząca sztuki weneckiej na początku XVI wieku. Dokładnie znamy fakty z życia największego malarza Złotego Wieku Serenissimy z czasów kiedy był już sławny w Republice i poza jej granicami. O jego drodze do rozgłosu muszą nam powiedzieć same dzieła z braku pisanych przekazów.

Na początek pytanie o to kto zamówił “Ucieczkę do Egiptu”, a więc kilka portretów. W tym zapierający dech w piersiach “Portret mężczyzny” ze zbiorów londyńskich, powstały niewiele po petersburskim dziele. To sygnał, że dokładnie w latach 1506-10 narodzi się geniusz, a być świadkami tego wydarzenia to prawdziwa przyjemność. Czy na portrecie przedstawiony jest Gerolamo Barbarigo? Dywagacje specjalistów trwają. Czy sportretowany znał zleceniodawcę “Ucieczki do Egiptu”? Tego chyba nie dowiemy się nigdy, ale prawdopodobieństwo jest duże. Obaj pochodzili z kręgu elity weneckiej, która swoimi zamówieniami sprowokowała Tycjana do nowatorskich rozwiązań. Prawdopodobnie zleceniodawcą “Ucieczki do Egiptu” był Andrea Loredan, daleki krewny doży Leonarda Loredan. Portret tego ostatniego, pędzla Giovanniego Belliniego, jest ozdobą stałej galerii malarstwa w Londynie. Andrea dekorował w interesującym nas okresie swoją nową rezydencję – pałac znany teraz jako Ca’ Loredan-Vendramin-Calergi. Późniejsze miejsce śmierci Richarda Wagnera, a obecnie siedziba kasyna. To właśnie tutaj na początku XVI wieku, w głównej sali na parterze, z obrazem Tycjana spotkały się prace czołowych artystów Wenecji tego czasu – nestora Giovanniego Belliniego oraz przedstawicieli młodszego pokolenia – Giorgiona i Sebastiana del Piombo. Właśnie ci artyści wpłynęli najbardziej na artystyczne początki Tycjana. Dla niego zlecenie namalowania “Ucieczki do Egiptu” do pałacu Andrei Loredana było jednym z pierwszych ważnych zamówień. Już wybór tematu był bardzo oryginalny – do tej pory rzadko był on przedstawiany w Wenecji.

Tycjan miał to szczęście, że sztuka poprzedniego pokolenia była nowatorska. Przede wszystkim prace Giovanniego Belliniego, którego lekcje dobrze zapamiętał. Jego “Madonna na łące“, powstała w końcu XV wieku, ma idealną, piramidalną kompozycję, typową dla dzieł dojrzałego renesansu. Porównajmy ją do fragmentu z obrazu Tycjana, do Marii jadącej z Synem na osiołku – przecież to prawie dokładnie to samo ujęcie! Harmonia Madonny Belliniego uzupełniona jest przez tło – rozległy krajobraz ze świetnie zaobserwowanymi detalami. Już nie tylko elementy architektoniczne – typowe dla wcześniejszych pejzaży włoskich, ale też scena z pasterzem oddająca koegzystowanie człowieka i natury. Uczniowie Belliniego – Giorgione i Tycjan – wysuną takie sceny na plan pierwszy swoich obrazów. W “Ucieczce do Egiptu” są jeszcze w tle, ale odgrywają znaczącą rolę. Pejzaż nie jest samodzielnym tematem w malarstwie tego czasu, ale jego znaczenie widzimy bardzo wcześnie w twórczości Giovanniego Belliniego. Świetnym przykładem jest „Modlitwa w Ogrójcu”, następne arcydzieło ze stałej ekspozycji, a namalowane pod koniec lat 50. XV wieku. “Nowe spojrzenie na pejzaż” na początku XVI wieku ma bardzo głębokie korzenie. W czasie kiedy Tycjan będzie pracował nad “Ucieczką do Egiptu”, Giovanni Bellini namaluje “Zabójstwo św. Piotra Męczennika” zdradzające jeszcze jedno oblicze malarstwa weneckiego – zamiast harmonii i pastoralnego nastroju mamy gwałtowny dramat. Tycjan na pewno będzie miał w pamięci ten niewielki obraz, kiedy przystąpi to malowania swojej wersji tego tematu pod koniec lat 20. dla kościoła Santi Giovanni e Paolo. Przemoc i zbrodnia w obu przypadkach są wydatnie podkreślone przez groźną gęstwinę lasu w tle. Obraz Tycjana będzie za jego życia najbardziej podziwianym dziełem w Wenecji – niestety nie możemy tego zweryfikować ponieważ spłonął w 1867 roku i znamy go tylko z kopii oraz graficznych reprodukcji.

[…]

“Ucieczka do Egiptu” w pełni zasługuje na miano pierwszego arcydzieła. Do tej pory obraz był mało znany i lekceważony przez specjalistów. Wiemy, że do XVIII wieku znajdował się w miejscu swojego przeznaczenia, czyli w Ca’ Loredan. W połowie wieku zakupiony został przez niemieckiego kolekcjonera Heinricha von Brühla i prawdopodobnie pokazywany był w Dreźnie. Spadkobiercy sprzedali dzieło w 1768 roku carycy Katarzynie Wielkiej. Od tamtej pory płótno nie opuszczało Rosji. Dopiero ostatnio, po trwającej kilka lat konserwacji, znaczenie dzieła zaczyna być doceniane. Zamiast zgniłozielonego kożucha możemy podziwiać świeżość i intensywność barwy. Być może nie ma tego uroku co inne, mniejsze obrazy Tycjana z tego czasu (jak choćby pokazywana ostatnio w Polsce “Madonna z Dzieciątkiem” ze zbiorów Accademii Carrary w Bergamo – por. galeria Accademia Carrara w Poznaniu). Płótno jest jednak imponujące i zbiegają się w nim kluczowe nici snujące sieć genezy twórczości Tycjana. Obok wrażliwości na pejzaż zapowiada jeszcze jedną ważną cechę, którą malarz będzie rozwijał w następnych latach – monumentalność. Wielkimi obrazami ołtarzowymi zyska sobie uznanie w rodzinnym mieście, a jego sława szybko przekroczy granice Najjaśniejszej Republiki. Jego twórczość tej pory zachwyca i inspiruje (por. obraz Gercharda Richtera „Zwiastowanie” wg Tycjana„). Dowodem jest tegoroczny projekt National Gallery „Metamorfozy – Tycjan 2012” (por. post Tycjan 2012 w National Gallery w Londynie).

Titian’s First Masterpiece: The Flight into Egypt – 04.04.2012-19.08.2012 – The National Gallery, Londyn