Tagi

, , , ,

por. post Wystawy 2015 podsumowanie II oraz galeria Wystawy 2015Late Rembrandt exhibition view AmsterdamWYSTAWY ZAGRANICZNE 2015 – SZTUKA DAWNA

Pod koniec każdego roku mam ochotę zrobić ranking najlepszych wystaw, ale zazwyczaj czasu jest za mało, a wystaw za dużo. Jednak na stronie ‚artdone’ aż się prosi o takie zestawienie, więc spróbujmy. Najlepiej by było zrobić typowe ‚Top 10’, ale jak tu porównywać małe wystawy z wielkimi, a monograficzne z przekrojowymymi? Nie mówiąc już o różnych okresach, które obejmują. Zacznijmy od sztuki dawnej, jednak bez konkursu i wybierania najlepszych. Podzieliłem wystawy na kategorie i wymieniłem wszystkie, które uważam za ważne w mijającym roku. To oczywiście spis subiektywny, ale bardzo szeroki. Proszę pamiętać, że pojawiają się tylko wystawy, które widziałem. W tym roku całkiem sporo zobaczyłem, więc myślę, że będzie ciekawie. Wypisane wystawy nie obejmują tych, które kończyły się w styczniu 2015 roku.

GIGANCI

  • Rembrandt’s Late Pupils – Studying under a Genius – 12.02.2015-17.05.2015 – Dom Rembrandta / Museum Het Rembrandthuis, Amsterdam

Velazquez Grand Palais Paris exhibition view

Są wystawy, na które się czeka, które zapowiadane są z dużym wyprzedzeniem i są to wystawy najsłynniejszych i największych artystów. Takie wystawy najtrudniej zorganizować, bo nikt nie chce oddać na 4 miesiące albo pół roku „swojego” Leonarda czy Rafaela. W tym roku bohaterami byli Rembrandt, Velázquez oraz rzeczywiście Leonardo we Włoszech (por. galeria Leonardo da Vinci Expo I). Na ostatnią z tych wystaw nie dojechałem, choć się starałem, rekompensatą jest bardzo obszerny katalog. Udało mi się za to zobaczyć obie wielkie wystawy Diego Velázqueza – najpierw w Wiedniu, a potem w Paryżu. Właściwie były to dwie róźne wystawy, tylko część dzieł się powtarzała. Francuzi jak to Francuzi – musieli zrobić po swojemu, większe i lepsze, z oddzielnym katalogiem (wydanym tylko po francusku). Trzeba przyznać, że koncepcja „większe i lepsze” potrafi się sprawdzić i wystawa w Grand Palais była olśniewająca, wielowarstwowa, z największymi arcydziełami. Skoro była to pierwsza monografia artysty w Paryżu, to trzeba było się wykazać. Wystawie wiedeńskiej też niczego nie brakowało, a w katalogu znalazło się miejsce na przetłumaczenie wszystkich tekstów na angielski…

Wielkie wystawy wielkich artystów są dosyć niebezpieczne, trudne do przygotowania i łatwo można się rozczarować. Na szczęście w przypadku wystawy późnej twórczości Rembrandta tak nie było i myślę, że wystawa zaspokoiła oczekiwania. A były pułapki, chociażby chęć pokazania obok siebie wszystkich trzech dziedzin twórczości Mistrza – malarstwa, grafiki i rysunku. Chyba najmniej zaakcentowany był ten ostatni, ale to tylko szukanie dziury w całym. Choć to mało oryginalne, to jeżeli przyznać tytuł ‚wystawy roku 2015’ będzie nią właśnie „Późny Rembrandt”. Porónując ekspozycje w Londynie i Amsterdamie, bardziej przychylam się do wersji angielskiej, bo była bardziej klarowna i poukładana. W Amsterdamie pojawiło się kilka dodatkowych, ekscytujących prac, ale miało się wrażenie większego chaosu. Jeżeli ktoś oczywiście przebił się przez nieprzebrany tłum – na obu zresztą – wystawach. Miłym dodatkiem w Holandii była wystawa poświęcona uczniom Rembrandta w późnym okresie jego twórczości zorganizowana w Domu Rembrandta. Kilka obrazów i piękny wybór rysunków stworzyły bardzo udaną całość. Skoro jesteśmy przy Rembrandtcie i gigantycznych wystawach to trzeba jeszcze wspomnieć ogromny pokaz sztuki holenderskiej w Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie, które pożegnało się tym wydarzeniem przed swoim generalnym remontem. Rembradt był w tytule wystawy i rzeczywiście kilka jego ważnych obrazów się pojawiło. To jednak skala przedsięwzięcia budzi podziw i jest dowodem, że takie monstrualne wystawy mogą być udane.

Leonardo da Vinci exhibition Milan 2015

WPŁYWOWI GIGANCI

To nie koniec kategorii gigantów, ale trochę ją zmodyfikujemy i podniesiemy poziom trudności. Nie tylko wielka wystawa monograficzna, ale do tego ukazanie wpływu artysty na następne pokolenia. Berlińska odsłona długo przygotowywanej wystawy Sandra Botticellego ma oryginalną scenografię oraz bogaty wybór dzieł samego mistrza i jego pracowni, ale też i tych, którzy byli w niego wpatrzeni. Odwrócona chronologia ekspozycji jest w pełni uzasadniona, tylko po co ten angielski tytuł wystawy włoskiego malarza w stolicy Niemiec? W Berlinie oddzielnie zaprezentowano dzieła Botticellego, a osobno innych artystów z całkiem dobrym efektem. Czy tak samo będzie w Londynie, gdzie wystawa przenosi się na wiosnę?

Kuratorzy wystawy poświęconej Peterowi Paulowi Rubensowi wykorzystali okazję do bezpośredniego zestawienia dzieł malarza z pracami jego uczniów i naśladowców. I to w obu odsłonach – w Brukseli i Londynie. Ponieważ miałem przyjemnośc porównania ekspozycji w obu miejscach to chyba obstawiam tym razem Brukselę, a nie Londyn. W głównych salach Royal Academy nawet wielkoformatowe obrazy gdzieś się zagubiły. Mówiąc o flamandzkim gigancie trzeba jeszcze wspomnieć wystawę w Antwerpii zorganizowaną w Domu Rubensa. Powrócili do niego członkowie rodziny i przyjaciele malarza, oczywiście w wizerunkach przez niego stworzonych. Koncepcja pociągająca, a i wykonanie udane, choć trudne w oglądaniu z racji szczupłości miejsca.

The Botticelli Renaissance Gemäldegalerie Berlin exhibition view

STAROŻYTNOŚĆ / ŚREDNIOWIECZE

  • Celts: Art and Identity – 24.09.2015-31.01.2016 – British Museum, Londyn
  • Ein Gott – Abrahams Erben am Nil. Juden, Christen und Muslime in Ägypten von der Antike bis zum Mittelalter / One God – Abraham’s Legacy on the Nile. Jews, Christians, and Muslims in Egypt from Antiquity until the Middle Ages – 02.04.2015-13.09.2015 – Bode-Museum, Berlin
  • Egypt: Faith after the Pharaohs – 29.10.2015-07.02.2016 – British Museum, Londyn
  • Portable Classic. Ancient Greece to Modern Europe – 09.05.2015- 13.09.2015 – Fondazione Prada, Wenecja

Przegląd wystaw sztuki dawnej należałoby zacząć od epok najdawniejszych, ale o takie trudno, bo mało kto może je zorganizować. Na pewno na wspomnienie zasługuje koncepcja wystawy o egipskich mumiach w British Museum. Ich badanie to rzecz fascynująca (niedawno rozpoczęto taki projekt w Polsce), ale zrobienie z tego wystawy przyjaznej widzom i nienachalnie pouczającej to inna sprawa. Wybrano 8 bardzo różnych przykładów mumii, aby na wzór detektywów ukazać przypuszczalne biografie i warunki życia tych jakże konkretnych osób. Po najeździe Wikingów w zeszłym roku (por. galeria Nadciągają Wikingowie I) przyszedł czas na wystawę o Celtach. Nie będę ukrywał, że moją szczególną na niej uwagę przyciągnęło zakończenie, czyli odrodzenie tematu w XIX wieku. Jeszcze jedna wystawa, która swoją zawartością, ale i pomysłem zasługuje na uwagę to efekt współpracy Londynu i Berlina. Współpraca cokolwiek dziwna, bo wyszły z tego dwie mocno różne wystawy, z oddzielnymi katalogami. Na dokładkę, chociaż prezentacja w British Museum jeszcze nie zakończona, to w Bode-Museum, po zmianach w ekspozycji, wystawa zostałą otwarta powtórnie. Trochę mnie taki brak koordynacji irytuje, ale w sumie obie wystawy przedstawiające koegzystencję trzech religii monoteistycznych w Egipcie skłaniają do podobnych refleksji. Nie tylko nad historią, ale też nad współczesną sytuacją, gdzie religijne aspekty odgrywają nadal tak kluczową rolę w konfliktach światowych.

Do wystaw o starożytności dorzucę jeszcze jedną, którą obejrzałem tylko w połowie. Wystawa z okazji otwarcia nowej siedziby Fundacji Prady podzielona była na dwie części. W Mediolanie zorganizowano ekspozycję poświęconą powtarzalności w rzeźbie antycznej, a w weneckiej siedzibie Fundacji (wspniałych wnętrzach Ca’ Corner della Regina nad Canal Grande) trwaniu tego zjawiska w sztuce późniejszej. Doskonały wybór dzieł, oryginalny temat oraz obszerny katalog to niewiątpliwe atuty tego projektu.

Portable Classic Ancient Greece to Modern Europe exhibition view Fondazione Prada Venice

MONOGRAFIE

Monograficzne wystawy poświęcone jednemu artyście należą do moich ulubionych. Są udane, kiedy ukazują nowe strony twórczości znanych postaci lub przedstawiają zapomnianych lub nieznanych artystów. W Niemczech w tym roku odbyło się kilka większych lub mniejszych (por. galeria Lucas Cranach Starszy z Lipska) wystaw poświęconych rodzinie Cranachów, na czele z pierwszą monografią Łukasza Cranacha Młodszego. Udało mi się zobaczyć wystawę Łukasza Cranacha Starszego w Kassel, która wcześniej pokazywana była w Gotha. Zorganizowanie jej w mniej uczęszczanych miejscach miało swoje dobre, ale też gorsze strony. Wystawa chyba zasługiwała na większą uwagę z racji zawartości merytorycznej i nowego ujęcia tematu. Podobnie za mało było słychać o wystawie Gianlorenza Berniniego zorganizowanej na przełomie 2014/2015 w Lipsku. Znajduje się tam największy zbiór rysunków mistrza baroku rzymskiego. Kolekcję tą zaprezentowano na wystawie, której nie powstydziłoby się żadne muzeum na świecie (i chyba szkoda, że nie pokazano jej w Londynie czy Nowym Jorku, o Rzymie nie wspominając). Wielka wystawa Francisca Zurbarána została zorganizowana w Madrycie i Düsseldorf, ale brak wspólnego katalogu dla obu wystaw odebrał mi trochę przyjemność oglądania.

Jeżeli chodzi o monografie mniej znanych artystów to po raz pierwszy można było poznać twórczość Joachima Wtewaela, mieszkającego w Utrechcie manierysty niderlandzkiego. Po prezentacji w rodzinnym mieście wystawa pojechała do Galerii Narodowej w Waszyngtonie, więc trudno, aby była źle przygotowana. Dla mnie zaskoczeniem było zebranie dzieł Gotfrieda Schalckena, jednego z najpopularniejszych w Europie holenderskich malarzy 2. połowy XVII wieku. Wraz ze zmianą gustów w XIX wieku został mocno zapomniany, a niewątpliwie zasługuje na większą uwagę. Jean-Étienne Liotard jest dużo lepiej znany, ale dopiero teraz doczekał się pierwszej wystawy na Wyspach Brytyjskich, gdzie jego twórczość była w XVIII wieku całkiem popularna. Mocną stroną wystawy w Londynie (wcześniej pokazywanej w Edynburgu) są najpopularniejsze prace artysty, ale też mniej znane dzieła wypożyczone z publicznych i prywatnych kolekcji brytyjskich.

Realms of Imagination. Albrecht Altdorfer and the Expressivity of Art around 1500 exhibition view KHM Vienna

TEMATYCZNE

  • Schlaflos – Das Bett in Geschichte und Gegenwartskunst / Sleepless – The bed in history and contemporary art – 30.01.2015-07.06.2015 – Belvedere, Wiedeń (por. galeria Sztuka w łóżku)

Dobrze jest w tytule wystawy umieścić nazwisko konkretnego artysty, ale wystawa poświęcona sztuce północnej ok. 1500 roku wcale nie skupiała się na Albrechcie Altdorferze. Ukazywała zjawiska artystyczne, które świetnie pokazywały jak ciekawy był to okres wciśniety między średniowiecze a nadciągający renesans. Wydawać by się mogło, że była to wystawa dla specjalistów, ale kto na nią trafił na pewno nie żałował. Formy pojawiające się wtedy w sztuce (malarstwie, ale też rzeźbie, grafice i rysunku) potrafią zaskoczyć każdego. Tak to bywa, że wystawy zajmujące się mniej spopularyzowanymi tematami bywają atrakcyjne dla szerszej publiczności. Tak było z wystawą portretów niderlandzkich z XVI wieku. Wysmakowany wybór dzieł ukazywał rozwój portretu przed czasami jego rozkwitu w epoce baroku. I chyba należy żałować, że ta wystawa nie została przeniosiona z Brukseli do któregoś z prestiżowych muzeów z kolekcją dawnego malarstwa. Portret jest pociągającym tematem dla wystawy, a szczególnym przypadkiem jest autoportret. W Hadze można oglądać dobrze skonstruowaną wystawę 27 obrazów, która obejmuje szeroki zakres funkcji jakie spełniały autoportrety w Holandii w XVII wieku. To nie jedyna prezentacja autoportretów w Europie w tej chwili. W Karlsruhe (a potem w Lyonie i Edynburgu) trwa wystawa dużo szerzej ustawiająca widełki czasowe. Autoportrety rysunkowe i graficzne ze swojej kolekcji pokazuje też Rijksmuseum w Amsterdamie. A jesienią 2016 roku podobna wystawa zapowiadana jest ze zbiorów królowej Elżbiety II.

W kategorii mniejszych przedsięwzięć zrobiła na mnie duże wrażenie wystawa pokazująca czarownice w sztuce niderlandzkiej. To fascynujący ikonograficznie temat, dla którego ukonstytuowania się szczególne znaczenie miały dwie ryciny projektu Pietera Bruegela. Wystawa pogłębiła zagadnienie przedstawione nie tak dawno na Wyspach Brytyjskich (por. galeria Świat czarownic I), również za sprawą świetnie napisanego katalogu, który czyta się od deski do deski jednym tchem. Nie spodziewałem się też jak pozytywne wrażenie zrobi na mnie aktualna wystawa w Rijksmuseum poświęcona relacjom sztuki Dalekiego Wschodu i Holandii w XVII wieku. Efektowna scenografia, a przede wszystkim staranny wybór dzieł, tak malarskich jaki i rzemiosła artystycznego, czynią z niej jedną z najlepszych wizualnie wystaw w tym roku. Jeszcze dwie przekrojowe wystawy zasługują na wspomnienie. Sceny toalet zebrane zostały w paryskim Musée Marmottan Monet, gdzie zawsze można liczyć na smaczki z kolekcji prywatnych. Mniej zauważona była wystawa w Wiedniu, być może dlatego, że umieszczona w 21er Haus, gdzie głównym motywem było łóżko. Dominowała sztuka nowoczesna, ale temat został poprowadzony od czasów antycznych.

Asia in Amsterdam Exotic Luxury in the Golden Age exhibition view Rijksmuseum

KOLEKCJONERZY

Oddzielną kategorią postanowiłem wyróżnić wystawy poświęcone ważnym kolekcjonerom i badaczom. W Petersburgu, a potem w Rzymie uhonorowano Denisa Mahona, a w Paryżu Roberto Longhiego. W obu przypadkach magnesem przyciągającym publiczność były obrazy Caravaggia.

From Giotto to Caravaggio The passions of Roberto Longhi exhibition view Musée Jacquemart-André Paris

RYSUNEK

Szczególna katagoria to wystawy rysunku, bo przecież tylko na nich można te delikatne prace – ze względów konserwatorskich – podziwiać. Niewątpliwym wydarzeniem była wystawa poświęcona technice wykorzystującej metalowy rylec, uznawanej za najbardziej szlachetną. Została przygotowana z myślą o waszyngtońskiej Galerii Narodowej, ale można ją było też zobaczyć na Starym Kontynencie. Trzeba dodać, że towarzyszła jej jedna z najbardziej eleganckich publikacji muzealnych w tym roku. Za to względy merytoryczne przemawiają za katalogiem wystawy poświęconej rysowaniu z wzorców antycznych. To kluczowe zagadnienie dla sztuki zachodnioeuropejskiej zostało przedstawione w Muzeum Teylers w Haarlemie (jednej z najważniejszych kolekcji rysunków na świecie), a potem pokazane w Muzeum Johna Soane’a w Londynie. Równie imponujące opracowanie merytoryczne towarzyszy wystawie rysunku weneckiego w Oxfordzie. A i sama wystawa jest dużą gratką, bo zobaczyć można rysunki z bogatych kolekcji oxfordzkich uzupełnione zbiorami florenckich Uffizi. Była też okazja, aby podziwiać w oryginale najlepsze rysunki włoskie z kolekcji Muzeum Städel we Frankfurcie na Menem.

GOYA

Francisco Goya jest niewątpliwym bohaterem roku 2015. W styczniu skończyła się duża wystawa w Bostonie (por. galeria Goya. Porządek i chaos I), a potem swoją prezentację przygotowało Prado w Madrycie. Aż dwie wystawy można było zobaczyć w Londynie. Pierwsza była bezprecedensowym zebraniem rozproszonych kart ze szkicownika opatrzonego literą D nazywanego „Czarownice i stare kobiety”. Mogło się to udać tylko takiej prestiżowej instytucji jak Instytut Courtaulda. Na ‚artdone’ też można zobaczyć reprodukcje wszystkich zachowanych kart. Ta kameralna, ale wiele mówiąca o artyście wystawa była tylko przygrywką do trwającej jeszcze wystawy portretów autorstwa Francisca Goi. Wcale nie byłem pewny jakie będą moje z niej wrażenia, bo przecież portrety Hiszpana wydają się czasami naiwne i nieporadne. Jednak geniusz pozostanie geniuszem. W portrecie liczy się, aby pokazać coś więcej niż tylko fizjonomię, a Goia potrafił to znakomicie. Używał przy tym techniki, która zadziwia nas do tej pory. Widać było, że wybieranie obrazów na pokaz w Galerii Narodowej było żmudnym procesem, ale efekt jest zachwycający.  Na pewno do ‚Top 10’ tego roku.

NAPOLEON

  • Alexander, Napoleon & Joséphine, a Story of Friendship, War and Art from the Hermitage – 28.03.2015-08.11.2015 – Hermitage Amsterdam, Amsterdam (por. galeria Wojna i przyjaźń)

Rok 2015 był okrągłą rocznicą upadku Napoleona, stąd przez całą Europę przetoczyły się wystawy poświęcone Bonapartemu, tak jak 200 lat wcześniej jego armia. Mieliśmy w tym swój udział, to znaczy tak w kampaniach militarnych w przeszłości, jak i w wystawach w tym roku (por. galeria Sztuka w czasach Napoleona I). Udało mi się dotrzeć na pola bitwy pod Waterloo, a nie udało mi się zobaczyć wystawy poświęconej Kongresowi Wiedeńskiemu (por. galeria Kongres Wiedeński). Za to dużą uciechę (ale i refleksję historyczną) sprawiła wystawa ukazująca Napoleona w karykaturze przygotowana przez British Museum. To ciekawa przeciwwaga dla gloryfikującej cesarza ikonografii. Rosyjski wątek z historii Napoleona zaakcentowała wystawa w Amsterdamie złożona z dzieł sprowadzonych z Petersburga. Tamtejsze ekspozycje zawsze są starannie wizualnie i merytorycznie przygotowane – tym razem było nie inaczej. Sporo też Bonapartego zobaczyć można na aktualnej wystawie w Lipsku, ale ona pośwęcona jest innym zagadnieniom artystycznym (por. galeria Eugène Delacroix / Paul Delaroche I).

Exhibition view Europe In Vienna The Congress of Vienna 1814 15 Belvedere

NAJGORSZE

Do tej beczki miodu chciałbym dodać trochę dziegciu, ale nie jest to proste. Może dlatego, że złe wspomnienia lepiej wymazać z pamięci. A może dlatego, że mało jest całkowicie złych wystaw sztuki dawnej. Jak już się ktoś zabiera za takie tematy i sprowadza kilkusetlenie obiekty, to nie chce swojego projektu wystawiać na ryzyko. Trochę więc naciągając mogę wspomnieć, że rozczarowaniem była wystawa malarstwa holenderskiego w Zurychu. Połączono rzadko pokazywaną kolekcję prywatną ze zbiorami muzealnymi, ale niewiele z tego wynika. Widać, że potraktowano ten projekt drugorzędnie jako urozmaicenie ekspozycji. Ostatnio mocno się zirytowałem w Rotterdamie na wystawie o początkach scen rodzajowych w sztuce niderlandzkiej. Wprowadzający filmik traktował publiczność jakbyśmy byli przedszkolakami (a da się dobry kilkuminutowy materiał – łączący treści merytoryczne ze współczesnymi – przygotować, jak udowadnia film na wystawie autoportretu holenderskiego w Hadze – patrz wyżej). Układ ekspozycji niepotrzebnie udziwniony i niewygodny w oglądaniu. Jednak irytacja została zrównoważona wartościami merytorycznymi i doborem dzieł. Ta radość z kolei została zepsuta brakiem katalogu w wersji angielskiej – skoro sztuka niderlandzka to po co obcokrajowcy mają się czegoś dowiedzieć? Może nawet trochę szkoda, że tak ciekawa wystawa jest w cieniu wielkich nazwisk. Sprowadzono obrazy Petera Bruegela (większość wielkości pudełka od zapałek, ale nie narzekajmy – jeden pojawia się po raz pierwszy publicznie), a w środku króluje tryptyk „Wóz z sianem” Hieronima Boscha. To już zapowiedź atrakcji czekających nas w 2016 roku (por. post Arcydzieło wraca po 450 latach).

Uncovering Everyday Life From Bosch to Bruegel RotterdamTo koniec pierwszej części podsumowania roku 2015, miejmy nadzieję, że będą następne. Zapraszam na kanał YouTube artdone, na którym jest już prawie 100 krótkich filmów. Informacje o najnowszych wpisach można otrzymać poprzez profil artdone na facebooku. Jeżeli spodobało się Wam to podsumowanie, lubicie zwiedzać wystawy z ‚artdone’ zachęcam do komentowania, lajkowania i udostępniania postów. To najlepsza mobilizacja, aby strona rozwijała się w Nowym Roku.