Tagi

, ,

por. post Wystawy 2015 podsumowanie I oraz galeria Wystawy 2015

In Search of 0,10 The Last Futurist Exhibition of Painting Fondation Beyeler Basel artdone

WYSTAWY ZAGRANICZNE 2015 – SZTUKA NOWOCZESNA I WSPÓŁCZESNA

Druga porcja przeglądu najlepszych (i najgorszych) wystaw zeszłego roku. Po sztuce dawnej (por. post Wystawy 2015 podsumowanie I) przyszedł czas na sztukę nowoczesną i współczesną. Przyznaję, że mniej będzie o sztuce współczesnej, pomijam omówienie Targów Sztuki w Bazylei (por. galeria Art Basel 2015. Unlimited I oraz video Art Basel 2015 Unlimited) i Biennale w Wenecji, na które udało mi się dotrzeć w 2015 roku. Materiału do omówienia jest i tak aż nadto. Przypominam, że podsumowanie obejmuje tylko wystawy, które widziałem, co trochę ogranicza wybór, ale przynajmniej wiem o czym piszę. Oraz nie obejmuje tych wystaw, które kończyły się w styczniu 2015 roku.

ROCZNICA

Pod koniec 2015 minęła bardzo znacząca rocznica. Sto lat temu otwarto w Piotrogrodzie (jak w tym czasie nazywał się Petersburg) „Ostatnią wystawę futurystów 0,10”, która okazała się kluczowa dla rozwoju sztuki awangardowej. Pokazali na niej swoje nowatorskie prace m.in. Kazimierz Malewicz i Włodzimierz Tatlin. Z okazji jubileuszu w Bazylei spróbowano odtworzyć to przełomowe wydarzenie, co było zadaniem o tyle trudnym, że dokumentacja wystawy jest niewielka, większość prac na niej prezentowanych nie dotrawała do naszych czasów, a to co znamy jest często trudno osiągalne. Jednak się udało i właśnie ten ambitny projekt uważam za najlepszą wystawę sztuki nowoczesnej roku 2015. Nie próbowano na siłę rekonstruować historycznej wystawy, nie sprowadzono wszystkich znanych z niej dzieł (ale i tak zgromadzono imponującą ich liczbę). Nie zrekonstruowano sposobu ekspozycji znanego ze słynnego zdjęcia, gdzie centralne miejsce zajmuje „Czarny kwadrat” – to próbowano niedawno robić na kolejnych odsłonach ostatniej retrospektywy Kazimierza Malewicza (por. galeria Kazimierz Malewicz. Wystawa I). W Bazylei oddano charakter wystawy sprzed 100 lat we współczesnym ujęciu. Tylko tyle i aż tyle.

Wystawie w Bazylei towarzyszy dodatkowy pokaz zatytułowany „Czarne słońce” prezentujący prace, które nawiązują do „Czarnego kwadratu” (szkoda, że bez katalogu). Dużo szerszą wystawę upamiętniającą 100 lat inspiracji słynnym obrazem Malewicza zorganizowano na początku roku w Londynie. Ta druga wystawa o mało co nie znalazła się na dole mojego rankingu, bo oglądając ją miałem wrażenie, że prace za mało nawiązują bezpośrednio do dzieła Malewicza. Ale z perspektywy czasu oceniam ją dużo pozytywniej jako próbę ukazania dziejów awangardy i trwania jej wpływów po dzień dzisiejszy. A jaka rocznica czeka nas w 2016 roku? To oczywiście stulecie powstania dadaizmu, więc znów trzeba będzie pojechać do Szwajcarii, aby to uczcić.

0,10 – The Last Futurist Exhibition of Painting Petrograd winter 1915 16 exhibition view foto

XIX WIEK

Chciałbym, aby w moim zestawieniu znalazło się więcej wystaw dotyczących sztuki około połowy XIX wieku, ale niestety nie ma z czego wybierać. Ciekawa koncepcja w Lipsku (por. galeria Eugène Delacroix / Paul Delaroche I) nie została, moim zdaniem, konsekwentnie zrealizowana, mimo szczodrych wypożyczeń z muzeów francuskich. Wystawą, którą należy wspomnieć jest pokaz malarstwa epoki wiktoriańskiej ze zbiorów Pérez Simón, największej tego typu kolekcji poza Wielką Brytanią. Miałem przyjemność oglądać te obrazy najpierw w Madrycie w „klasycznej” aranżacji oraz potem w Londynie, w domu jednego z najważniejszych malarzy epoki wiktoriańskiej, w rezydencji Lorda Leightona. Muszę przyznać, że ta druga scenografia miała swój urok, mimo dość niewygodnej ekspozycji. Z kolei rzeźba wiktoriańska doczekała się dogłębnej analizy podkreślającej jej nowatorskie aspekty techniczne. Im bliżej końca XIX wieku, tym więcej jest dobrych wystaw do wyboru. Publiczność kocha Moneta, van Gogha, Muncha, ale też trzeba przyznać, że ich czasy są kopalnią świetnych zagadnień i tematów.

Sculpture Victorious Tate Britain London exhibition artdone

IMPRESJONIZM

Rok 2015 był bardzo udany dla wystaw poświęconych impresjonizmowi. Wiem, że to temat wielokrotnie przerabiany, ale tym bardziej trzeba się postarać, aby go oryginalnie ująć. Na pewno udało się to wystawie przygotowanej między Paryżem, Londynem i Chicago (a więc wykorzystującej najlepsze kolekcje po obu stronach Atlantyku), której bohaterem był marszand Paul Durand-Ruel. Muzeum Städel we Frankfurcie udało się świętowanie swojego jubileuszu monumentalną wystawą „Monet i narodziny impresjonizmu”. Monet gdzieś się trochę w wielości wątków zagubił, ale nacisk na genezę kierunku był widoczny. Dodatkowy kontekst zapewniło też włączenie fotografii oraz ilustracji prasowych. Austriacka Galeria Narodowa kontynuuje przygotowywanie wystaw prezentujących wpływ wielkich indywidualności na sztukę austriacką. Tym razem było i trochę Moneta, i trochę mniej znanych malarzy austriackich (nie licząc Klimta), ale wszystko zmiksowane w zgrabną całość. Równie zgrabna była wystawa Edgara Degasa w Giverny, z kilkoma rzadko oglądanymi dziełami. Mam jednak wrażenie, że odpowiedź na tytułowe pytanie, czy Degas był impresjonistą, nie została zbyt klarownie udzielona… A to przecież bardzo ciekawe zagadnienie.

Inventing Impressionism Paul Durand-Ruel and the Modern Art Market exhibition NGL London Monet Poplars artdone

IMPRESJONIZM, POSTIMPRESJONIZM I OKOLICE

To nie koniec wystaw, w których znaczącą rolę odgrywał impresjonizm. Dwie następne włączyło również dzieła następnego pokolenia artystów, których zaliczamy do postimpresjonizmu. Pozwalam sobie umieścić w spisie wystawę o wpływie sztuki japońskiej na Europę w końcu XIX wieku, chociaż w Essen, gdzie ją widziałem, zakończyła się w styczniu. Potem jednak przeniosła się do Zurychu, a rzeczywiście jest warta wspomnienia – ogromna, bogata, wielowątkowa. Wystawa w Bonn z kolekcji japońskich w tytule ma impresjonizm, ale w równym stopniu pokazuje sztukę postimpresjonistów oraz rzeźby Auguste’a Rodina. Uznanie należy się nie tylko za sprowadzenie tak dużej liczby dzieł z drugiego krańca globu, ale również scenariuszowi wystawy, który płynnie łączy przegląd różnych kierunków sztuki europejskiej i historię ich recepcji w Japonii.

Amerykańskim malarz John Singer Sargent jest trudnym do zaszeregowania artystą i chyba za mało znanym w Europie. Świetna wystawa portretów jego autorstwa dawała świadectwo jego wszechstronności, swobody technicznej i wielości ujęć i konwencji przez niego stosowanych. Stosunkowo rzadko organizowane są wystawy Vincenta van Gogha w Belgii, bo wystarczy wybrać się za miedzę do Holandii, gdzie ojciec ekspresjonizmu jest stale obecny. A przez krótki czas mieszkał nawet w Borinage. Twórcy wystawy poświęconej temu okresowi stanęli przed trudnym zadaniem, bo z tego czasu nie zachowały się prawie żadne prace van Gogha. Wybrnęli całkiem sprytnie. Przy ograniczonej liczbie dzieł malarskich potrafili zawrzeć wiele wątków i pokazali, jakie znaczenie miał ten wczesny okres dla dalszej twórczości malarza. Muzeum Sztuki w Bernie zorganizowało wystawę, która po raz pierwszy skupiała się na związkach Henri de Toulouse-Lautrec z fotografią. Sam temat zrealizowany imponująco i wyczerpująco, ale pokusa, aby pokazać (za) dużo dzieł graficznych artysty okazała się bardzo silna. Trzeba jeszcze wspomnieć o nieprawdopodobnie bogatej wystawie Pierre’a Bonnarda. Osobiście bardzo lubię wielkie wystawy, od przybytku głowa nie boli, ale mocną kandydatką do tytułu wystawy roku była ekspozycja, która postawiła na jakość, a nie ilość. Wystawa Paula Gauguina w Bazylei biła rekordy frekwencyjne i trudno się dziwić, bo dawno nie było w jednym miejscu tylu arcydzieł malarskich i rzeźbiarskich tego artysty. Kuratorzy skupili się na wybranych aspektach twórczości Gauguina i okazało się to doskonałym wyborem. Nie jest też przypadkiem, że wystawa została zorganizowana w tej samej Fundacji Beyeler, w której kilka miesięcy później zrekonstruowano „Ostatnią wystawę futurystystów 0.10”.

exhibition Paul Gauguin Fondation Beyeler with works Oviri 1894 Arearea 1892 Matamua 1892 Nave nave moe 1894 D’où venons-nous... 1897 98

HENRI ROUSSEAU I OKOLICE

Henri Rousseau zajmuje oddzielną pozycję w moim zestawieniu ze względu na dwie wystawy. Doskonała wystawa w Pałacu Dożów zorganizowana w bliskiej współpracy z muzeami francuskimi była nie tylko wyczerpującą prezentacją twórczości Celnika, ale również umieściła ją w szerokim kontekście innych nurtów sztuki jego czasu. Dobra wiadomość jest taka, że zdecydowano się powtórzyć ten projekt w musée d’Orsay w Paryż. A znając Francuzów na pewno go jeszcze dopracują i poszerzą. W drugiej wystawie obrazy Henri Rousseau znajdowały się w centrum ekspozycji i były punktem wyjącia dla prezentacji prac innych artystów, których określamy mianem naiwnych lub prymitywów. Ambitne przedsięwzięcie w Essen poświęcono stosunkowo marginalizowanemu rozdziałowi w dziejach sztuki osiągając sukces. Naszym reprezentantem na tej wystawie został oczywiście Nikifor.

Henri Rousseau Il candore arcaico exhibition view Palazzo Ducale Venice artdone

PORÓWNANIA I KONTEKSTY

  • Edvard Munch. Liebe Tod und Einsamkeit / Edvard Munch. Love, Death and Lonliness – 25.09.2015-24.01.2016 – Albertina, Wiedeń (por. galeria Grafika Edvarda Muncha)

Następna kategoria zawiera wystawy, których siła polegała na odpowiednich zestawianiach dzieł sztuki, albo nawet całych tematów. Rozpocząć trzeba od ekspozycji, która celebrowała jubileusz petersburskiego Ermitażu, ale szczęśliwie (dla mnie) można ją było też obejrzeć na Wyspach Brytyjskich. Kilka lat temu zorganizowano już wyczerpującą wystawę pokazującą jak ogromny wpływ na twórczość Francisa Bacona miały inspiracje pracami innych artystów. To na szczęście nie powstrzymało Rosjan przed stworzeniem podobnej wystawy. Dzięki temu po raz pierwszy mieli tak dużą wystawę brytyskiego twórcy, a uzupełnili ją… arcydziełami z własnych zbiorów. Efekt fantastyczny. Nawet jeżeli nie zawsze Bacon odnosił się do tych konkretnych prac, to i tak przyjmność oglądania ich obok jego obrazów była wyjątkowa.

Znów wracamy do impresjonizmu, tym razem zestawionego z ekspresjonizmem, bo taką wystawę zorganizowały w wakacje Państwowe Muzea w Berlinie. Własne zbiory zostały uzupełnione o wypożyczenia z muzeów niemieckich i światowych. Dużo było wszystkiego, ale akurat w tym przypadku to plus. Za to zupełnie nie potrafię zrozumieć, jak do wystawy szturmowanej przez turystów można było nie wydać angielskiej wersji katalogu. Kontynuując wątek ekspresjonistyczny teraz o zestawieniu, które wydaje się oczywiste – Vincent van Gogh obok Edvarda Muncha. Ale nawet oczywiste pomysły można zrealizowac lepiej lub gorzej. W tym przypadku szansę wykorzystano w 100 %. Świetne dzieła, świetnie zestawione, nie zabrakło żadnego ważnego wątku, który łączył (a czasami dzielił) obu artystów. Munch jest częstym tematem wystaw i nie inaczej było w 2015 roku: prezentacja w Madrycie (por. galeria Archetypy Edvarda Muncha) oraz wystawa grafiki w Wiedniu. Eksponaty na tej ostatniej pochodzą z najbogatszej prywatnej kolekcji tego typu. W moim zestawieniu nie uwzględniam wystaw opierających się tylko o jedną kolekcję, ale w tym miejscu zrobię wyjątek uzasadniony zachwycającym poziomem i wyborem prac.

Wróćmy jednak do naszych zestawień i do jeszcze jednego tematu, który może wydać się odgrzewaniem kotletów. Raz jeszcze kobiety w twóczości Klimta, Schielego (i Kokoschki)? Czemu nie – logicznie, wielowątkowo, słynne dzieła obok mniej znanych prac. Czasami są jednak wystawy, które potrafią nas zaskoczyć nawet swoim tematem. Tak było w przypadku wystawy „Artyści i prorocy. Ukryta historia sztuki nowoczesnej 1872-1972„. Właściwie do tej pory nie jestem pewny co obejrzałem, ale inspirujące było na pewno. Swoją koncepcją zrobiła na mnie duże wrażenie wystawa Henri Matisse’a w Amsterdamie. Ugotowano dwa grzyby w barszczu. Z jednej strony była to duża wystawa monograficzna dotykająca wszystkich okresów twórczości artysty, co samo w sobie wydaje się imponujące. Z drugiej strony prace Matisse’a zostały otoczene dziełami innych twórców, pochodzących głównie z własnej kolekcji Muzeum Stedelijk. Koncepcja oszczędnościowa, ale zrealizowana w bezbłędny sposób. Wydaje się, że co najmniej podobnym wyczuciem wykazali się kuratorzy wystawy w nowo otwartej siedzibie Fundacji Louis Vuittona w Paryżu. A ponieważ wydaje się, że nie musieli się liczyć z kosztami… Ta wystawa to mój następny mocny kandydat do na podium. Wcale nie chodzi o o sprowadzenie zabójczej liczny arcydzieł sztuki XX wieku. Ale właśnie o zestawienia i zachowane proporcje między słynnymi nazwiskami, a wykorzystaniem okazji do zaprezentowania artystów ciut mniej znanych. Ale tylko ciut, bo ta wystawa była modelowym marzeniem każdego dyrektora muzeum sztuki nowoczesnej.

Frank Ghery Fondation Louis Vuitton Paris

1. POŁOWA XX WIEKU

  • Nouvelle présentation des collections modernes (1905-1965) – 27.05.2015-22.05.2017 – Centre Pompidou, Paryż
  • Liebe in Zeiten der Revolution. Künstlerpaare der russischen Avantgarde / Love in Times of Revolution. Artist Couples of the Russian Avant-garde – 14.10.2015-31.01.2016 – Bank Austria Kunstforum, Wiedeń

Przegląd wystaw sztuki XX wieku muszę rozpocząć od wspomnienia nowej ekspozycji własnej kolekcji paryskiego Centre Pompidou. Dlaczego? Bo wyraźnie widać, jak po okresie kombinowania, mieszania, zestawiania wróciliśmy do starej dobrej chronologii i liniowego widzenia historii sztuki. Doceniam próby rozbicia dotychczasowych schematów myślenia, potrafi to przynieść całkiem dobre rezultaty. Jednak dobrze jest, kiedy stała ekspozycja jest czytelna. Co nie znaczy, że ma być nudno, w Pompidou obok głównych wątków i najsłynniejszych dzieł pojawiają się aneksy, które dopowiadają mniej znane rozdziały w historii sztuki zeszłego stulecia. Z wystaw monograficznych zeszłego roku należy wymienić Marca Chagalla, Sonię Delaunay i Barbarę Hepworth. Wystawa Chagall nawet mnie zadziwiła swoim rozmachem, a Barbara Hepworth została chyba najciekawiej przedstawiona poprzez wyraźnie zaakcentowane zagadnienia wybrane z jej kariery. Wystawę Sonii Delaunay oglądałem w Tate Modern, ale niestety za mało uważnie, ponieważ odciągnęła mnie inna prezentacja, ale o tym za chwilę. Podobno wcześniejsza wersja wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej Miasta Paryża była jeszcze bardziej obszerna niż londyńska. Dobrze, że artystka doczekała się w końcu dużej retrospektywy. Jednak w tej kategorii bezkonkurencyjnym zwycięzcą jest dla mnie wystawa Josepha Cornella. Kiedy widziałem ją po raz pierwszy w Londynie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ten amerykański artysta jest mało znany w Europie, mało jest tu jego prac i łatwo je w muzealnym natłoku przeoczyć. Zgromadzone w większej liczbie ujawniają w pełni oryginalność i nowatorstwo myśli artysty. Kiedy wystawę oglądałem po raz drugi w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu nabrała ona dodatkowych znaczeń poprzez bliskie sąsiedztwo dzieł z cesarskiej kunstkamery.

Na uwagę zasługuje też wystawa prezentująca najważniejsze pary awangardy rosyjskiej. Być może można było zaprezentowac zagadnienie na jeszcze lepszych dziełach (największą atrakcją są te wypożyczone z muzeów rosyjskich), ale sama koncepcja wystawy świetna. Jak widać kobiety-artystki odgrywają dużą rolę w moim zestawieniu, to wyraźny znak, że proces ich przywracania historii sztuki XX wieku nadal ma duży potencjał. Nowa Rzeczowość to zjawisko mało precyzyjnie zdefiniowane w sztuce przedwojennej, a tym samym świetny materiał do dalszych opracowań. Po raz pierwszy poświęcono jej wystawę we Włoszech, która następnie pojechała do Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu pojawiło się dużo dzieł mało znanych, a sposób ujęcia tematu był świeży. Na równi wykorzystano malarstwo, grafikę i rysunek, a nawet (co okazało się szczególnie pouczające) fotografię. Przy okazji Nowej Rzeczowości muszę wyrazić swój zachwyt dla niedawno widzianej wystawy Maxa Beckmanna. Niby chodzi tylko o okres pobytu w Berlinie, ale i temat zrealizowano w pełni, i o wielu innych rzeczach dało się przy okazji powiedzieć.

Z wystaw, które dotyczyły tylko wybranych wątków w twórczości konkretnych artystów trzeba wymienić jeszcze dwie. W obu przypadkach artyści są częstym tematem wystaw. Na samym początku 2015 roku można było oglądać oszałamiającą wystawę Joana Miró w wiedeńskiej Albertinie (por. galeria Poetycki Joan Miró I), z tego projetu wypączkowały prezentacje w Hamburgu i Düsseldorfie (por. galeria Joan Miró. Malarstwo jak poezja), a za Atlantykiem zaprezentowano zbiory madryckiego Museo Nacional Centro de Arte Reina Sofía (por. galeria Późny Joan Miró I). Nowe ujęcie twórczości katalońskiego artysty dorzuciła wystawa w Zurychu, którą za niedługo będzie można oglądać we Frankfurcie. Trudno w krótkim tekście scharakteryzować jej koncepcję, która z ekspozycji wynika czytelnie. Może tak: widać jak dużą rolę w myśleniu o sztuce Joana Miró miało malarstwo monumentalne. Albo inaczej: jak myśląc o swoich obrazach, ich powierzchnię traktował jako ścianę. Druga wystawa, może nie tak nowatorska w ujęciu tematu, ale ujmująca w wyborze zaprezentowanych dzieł dotyczy Alberto Giacomettiego. W Londynie starannie wybrano jego portrety, tak malarskie jak i rzeźbiarskie, tworząc z nich bardzo wysmakowaną kompozycję. Duża liczba wystaw tego szwajcarskiego artysty jest między innymi wynikiem żywej działności instytucji przechowujących jego artystyczną spuściznę. W 2016 roku czeka nas wielka wystawa monograficzna w Zurychu, jej kuratorzy obiecują nowe podejście do tematu i nowe odkrycia.

23 Chagall Retrospective exhibition view Koninklijke Musea voor Schone Kunsten van België Brussels artdone

JACKSON POLLOCK

  • Jackson Pollock’s ‘Mural’: Energy Made Visible – 25.11.2015-10.04.2016 – Deutsche Bank KunstHalle, Berlin

Jackson Pollock zasłużył na oddzielną kategerią trochę na wyrost, myśląc też o dopiero czekających nas wystawach. W 2015 roku trzeba było pojechać aż do Liverpoolu, aby zobaczyć wystawę, która dotyczyła późnego okresu twórczości artysty, który dziwnym trafem był do tej pory pomijany nie tylko przez większość wystaw, ale nawet nie przykładano do niego należytej wagi w opracowaniach dotyczących malarza. Dużym wydarzeniem jest też trasa objazdowa po Europie największego obrazu Jacksona Pollocka, który niedawno przeszedł konserwację. Najpierw „Mural” pokazywany był w Muzeum Peggy Guggenheim (która zamówiła obraz), teraz można go oglądać w Berlinie, a to nie koniec jego tournée. I nie koniec obecności Pollocka w Europie. W tym roku pojawi się nie tylko w tytule wystawy w Palazzo Strozzi we Florencji, ale też w dużym wyborze na wystawie w Londynie. A przede wszystkim będzie się można wybrać na problemową wystawę do Bazylei.

06 Jackson Pollock Blind Spots exhibition view Tate Liverpool

2. POŁOWA XX WIEKU

  • Alexander Calder: Performing Sculpture – 11.11.2015-03.04.2016 – Tate Modern, Londyn

W kategorii dotyczącej  sztuki po 1945 roku same wystawy monograficzne. A wsród nich na pierwsze miejsce, moim zdaniem, zasługuje retrospektywa Agnes Martin. To właśnie przez nią nie mogłem się skupić na równolegle trwajacej w Tate Modern wystawie Sonii Delaunay. Amerykańska malarka urodziła się w tym samym roku co Jackson Pollock i również tworzyła obrazy abstrakcyjne. Ale jakże inne! Prekursorskie względem minimalizmu, mimo swojej surowej i logicznej formy zachowujące emocjonalność pokolenia ekspresjonistów abstrakcyjnych. Londyńska ekspozycja została przygotowana z podobną pedantycznością, jak obrazy samej malarski i ujawniała niezwykłą konsekwecję jej twórczości. Wystawa tak bardzo mi sie spodobało, że na jej następną odsłonę w Düsseldorfie zawiozłem cały autokar miłośników sztuki w ramach Wypraw ze sztuką (por. post Jesienne Niemcy). Zdania się podzieliły – od wzruszenia ramionami do pełnego zachwytu. A to zawsze dobry znak, kiedy sztuka wywołuje rozbieżne opinie. Wystawa Agnes Martin będzie w 2016 roku pokazywana w Los Angeles i w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku.

Co do aktualnej wystawy Alexandra Caldera jeszcze nie mam do końca zdania, ale trochę potrwa to może je zyskam. Na pewno jest to dobra wystawa, a przy tym atrakcyjna dla publiczności. Chyba za mało doceniona była monumentalna retrospektywa Sigmara Polke, która obok Londynu pokazana była w Nowym Jorku i Kolonii. Z kolei rzeźby Duane Hansona zyskały dzięki kameralnej lokalizacji w jednym z pawilonów Serpentine Gallery. Bardzo się cieszę, że dotarłem w Rotterdamie na wystawę Keitha Haringa, która zdążyła już objechać Paryż, San Francisco i Monachium. Jego prace wydają się proste, ale oglądane na żywo, w stosownej skali pokazują całą swoją siłę. Również zaangażowanie społeczne, bo to był dobrze zrealizowany temat wystawy. I na koniec tej kategorii jeszcze jedno moje odkrycie roku 2015 – Sturtevant, a właściwie Elaine Sturtevant. Choć ona sama świadomie zrezygnowałą z używania imienia. Ta amerykańska artystka działająca na marginesie zmieniających się nurtów w sztuce, jest obecnie na nowo odkrywana. Poznałem ją na wystawie rysunków, a to medium szczególnie dobrze nadaje się, aby uchwycić, o co tak naprawdę w jej sztuce chodzi.

00 Agnes Martin exhibition view Tate Modern artdone

POP ART

To był dobry rok dla pop artu, ale też i pop art to wdzięczny temat na wystawy. Świetny pomysł zebrania prawie wszystkich dzieł z kolekcji Ludwig, które na codzień rozparcelowane są pomiędzy kilka muzeów. I wyszła bardzo obszerna, interesująca wystawa. Był Andy Warhol w Liverpoolu, a teraz trwa w Zurychu i Paryżu. Ale najbardziej trzeba podkreślić, że eksplorowano do tej pory mniej znane aspekty pop artu, pokazując jego globalny wpływ na całym świecie. Taki temat ma wielka wystawa zorganizowana w Stanach Zjednoczonych (Minneapolis, Dallas, Filadelfia) oraz równolegle trwająca prezentacja w Tate Modern. Naszymi przedstawicielami na tej ostatniej są Natalia LL, Maria Pinińska-Bereś oraz Jerzy Ryszard ‚Jurry’ Zielińsk. Do tego dodać trzeba pokaz niedawnych prac Jaspera Johnsa, który z MoMy przyjechał do Europy oraz całkiem sporą i atrakcyjną pod wieloma względami retrospektywę Allena Jonesa. Ale to artyści żyjący, a więc trafią odowiednio do innej kategorii w moim podsumowaniu.

Allen Jones exhibition Royal Academy of Arts London artdone

FOTOGRAFIA

  • Lee Miller. Retrospective – 08.05.2015-16.08.2015 – Albertina, Wiedeń

Z wystaw fotograficznych chciałbym szczególnie podkreślić retrospektywę Germaine Krull. Znów przypadek kobiety-artystyki, która za mało jest znana, a powinno byc inaczej. Obszerny wybór jej prac, przede wszystkim z okresu międzywojennego, zaprezentowano w Paryżu. Kiedy oglądałem drugą odsłonę wystawy w Berlinie to miałme wrażenie, że dużo szybciej się skończyła. Czyżby było zacząco mniej obiektów? Jeżeli tak to duża szkoda. Lee Miller to fotograficzka dużo bardziej znana i być może dlatego jej aktualna monografia skupia się na wybranych okresach twórczości m.in. na jej działalności w czasie wojny w Europie. W 2016 roku wystawę będzie można oglądać w Berlinie. Oglądałem też w 2015 roku dwie przekrojowe wystawy fotografii współczesnej. Pokaz poświęcony pejzażowi mnie przekonał, a prezentacja współczesnego portretu fotograficznego jakoś nie bardzo i dlatego wylądowała na końcu podsumowania.

Germaine Krull exhibition view Jeu de Paume Paris artdone

ARCHITEKTURA, DESIGN I MODA

  • Karl Lagerfeld. Modemethode – 28.03.2015-13.09.2015 – Bundeskunsthalle, Bonn

Z architektury wymienić moge wielką retrospektywę Le Corbusiera w Paryżu, której mocną stroną było to, że dotyczyła… nie tylko architektury, w równym stopniu doceniając malarstwo, a nawet rzeźbę. Z drugiej strony przygotowana przez MoMę trzy lata temu monografia (por. galeria Le Corbusier. Pejzaż modernizmu) skupiająca się na architekturze i urbanistyce też przecież zła nie była. Doceniam wystawę w wiedeńskim MAK-u, bo opowiedzieć o sztuce Wiednia ok. 1900 bez wyraźnego akcentowania secesji to duże osiągnięcie. Ale dzięki temu kuratorzy przeprowadzili swoją myśl, czytelnie wiodąc ją ku nowoczesności. Rozwój designu włoskiego został na wystawie w Paryżu równie klarownie ukazany, płynnie włączając w narrację obrazy i rzeźbę.

Jeżeli chodzi o modę to w moim rankingu rozegrały się dwie bitwy. Zawsze chętnie zaglądam na kolejne wystawy przygotowywane przez Muzeum Wiktorii i Alberta. W bitwie między butami, a sukniami ślubnymi wygrały te ostatnie. Ciekawiej, efektownej zaprezentowane – temat obuwniczy nie został moim zdaniem do końca wyzyskany. A w 2016 czeka nas bielizna – miejmy nadzieję, że ta część garderoby zostanie odpowiednio wykorzystana. Z monograficznych prezentacji kreatorów mody oglądając Karla Lagerfelda byłem pod wrażeniem niektórych pomysłów inscenizacyjnych. Ale prawdziwa bitwa rozegrała się między Jeanem Paulem Gaultierem a Alexandrem McQueenem, z zaskakującym rezultatem. Wielka wystawa w Londynie nieżyjącego brytyskiego projektanta mody została powtórzona za Metropolitan Museum of Art. W Nowym Jorku była prezentowana w 2011 roku i odniosła nieprawdopodobny sukces. W ojczyźnie McQueena była rownież skazana na szturmujące tłumy. Złego słowa nie powiem, robiła duże wrażenie swoją scenografią i przede wszystkim świetnie przeprowadzoną dramaturgią, która odzwierciedlała charakter pokazywanych strojów. Ale w moich oczach wystawa Jeana Paula Gaultiera była jeszcze lepsza. Bardziej różnorodna i jeszcze bardziej zaskakująca. Może też dlatego, że oglądałem ją w stolicy mody, w samym Grand Palais i była perfekcyjnie dopieszczona. Co ciekawe jej koncepcja powstał też w 2011 roku i można ją było już zobaczyć w Montrealu, Rotterdamie, Sztokholmie, Nowym Jorku, Londynie, Melbourne, a teraz w Monachium. Był więc czas, aby ją dopracować.

Jean Paul Gaultier exhibition Grand Palais Paris 01 artdone

ŻYJĄCY ARTYŚCI

  • Frank Auerbach – 09.10.2015-13.03.2016 – Tate Britain, Londyn
  • Jenny Saville Drawing: A contemporary response to the exhibition Titian to Canaletto – 15.10.2015-10.01.2016 – Ashmolean Museum, Oxford

Bardzo czekałem na wystawę Franka Auerbacha, bo technika tego nestora brytyjskie malarstwa bardzo mi odpowiada. I się nie rozczarowałem. Nie za dużo przykładów, akurat tyle, aby pokazać spójność jego koncepcji i praktyki. Czasami jednak od przybytku głowa nie boli. Ogromna retrospektywa Marlene Dumas udowodniła, że malarstwo ma sie dobrze wśród artystów róźnych pokoleń. Kiedy oglądałem ją po raz pierwszy w Amsterdamie to nie mogłem wyjść z sal muzealnych. W tym przypadku była to szansa na docenienie mrocznej poetyki prac artystki, ale też jej kunsztu technicznego. Potem miałem okazję obejrzeć wystawę jeszcze w Londynie i Bazylei, za każdym razem w nowym układzie i innymi pomysłami ekspozycyjnymi. Zdjęciami ze wszystkich trzech odsłon skrzętnie podzieliłem się z zaglądającymi na ‚artdone’. W moim podsumowaniu raczej nie sięgam po mniejsze wystawy, organizowane przez prywatne galeria, chociaż część z nich nie odbiega często swoim poziomem od prezentacji muzealnych. Nie mogę się jednak powstrzymać, aby nie napisać ile radości dał mi pokaz ostatniej serii obrazów Fernando Botero. Wszysko to już znamy od wielu lat, ale ciągle niepowtarzalny styl artysty dostarcza wyjątkowych wrażeń artystycznych.

Trudno wśród najlepszych wystaw nie umieścić retrospektywy Ai WeiWeia w Londynie, powodów jest wiele. Zastanawiam się jednak czy przypadkiem wystawa w Berlinie w 2014 roku nie była lepsza (por. galeria Dowody Ai Weiweia I). Właściwie nie wiadomo na co się zdecydować. Carsten Höller, belgijski artysta mieszkający obecnie w Szwecji, do zeszłego roku był pamiętany w Londynie ze swojej instalacji w Hali Turbin galerii Tate Modern sprzed blisko 10 lat. Teraz dostarczył londyńczykom dużo więcej uciechy wystawą retrospektywną. Poza zabawą, wpisaną w jego prace, dostarczył też sporo materiału do reflekji nad stanem dzisiejszej sztuki. Wystawa poświęcona pasjom kolekcjonerskim wybranych artystów też skłaniała do wielu przemyśleń. Od Andy’ego Warhola do Damiena Hirsta, od Armana do Hiroshi Sugimoto. Myślę, że była to jedna z najciekawszych i najoryginalniejszych wystaw 2015 roku, a pozostanie po niej równie ciekawy katalog. Za chwilę w spisie wydarzeń, które nie przypadły mi do gustu pojawi się całkiem sporo wystaw diagnozujących wybrane obszary współczesnej sztuki. To pewnie dowód jak trudno, bez odpowiedniego dystansu, taką wystawę zorganizować. Jednak należy próbować. Całkiem pozytywnie oceniam ekspozycję realistycznego malarstwa brytyjskiego zgrabnie łączącą jego wcześniejsze tradycje z obecnymi przykładami.

Marlene Dumas The Image as Burden exhibition Tate Modern London artdone

NAJGORSZE

  • Degas, Cézanne, Seurat. Das Archiv der Träume aus dem Musée d’Orsay / Degas, Cézanne, Seurat. The Dream Archive from the Musée d’Orsay – 30.01.2015-03.05.2015 – Albertina, Wiedeń
  • Das Bauhaus #allesistdesign / The Bauhaus #itsalldesign – 26.09.2015-28.02.2016 – Vitra Design Museum, Weil am Rhein, Niemcy
  • Klee & Kandinsky. Nachbarn, Freunde, Konkurrenten / Klee & Kandinsky. Neighbours. Friends. Competitors – 19.06.2015-27.09.2015 – Zentrum Paul Klee, Berno / Bern (por. galeria Klee / Kandinsky I)
  • Tracey Emin / Egon Schiele: Where I Want to Go – 24.04.2015-14.09.2015 – Leopold Museum, Wiedeń
  • To expose, to show, to demonstrate, to inform, to offer. Künstlerische Praktiken um 1990 / Artistic Practices around 1990 – 10.10.2015-24.01.2016 – Museum moderner Kunst Stiftung Ludwig (mumok), Wiedeń
  • Faces. European Portrait Photography since 1990 – 06.02.2015-17.05.2015 – BOZAR / Centre for Fine Arts, Bruksela
  • Drawing Now – 29.05.2015-11.10.2015 – Albertina, Wiedeń

Czytając to posumowanie można odnieść wrażenie, że wszystko takie wspaniałe i ciekawe. A gdzie jakaś krytyka? Rzeczywiście mam zazwyczaj bardzo pozytywne podejście, dzięki czemu zwiedzanie wystaw dostarcza mi dużo przyjemności. Czasami jednak nie wszystko oceniam przez różowe okulary. Szczególnie spadają one z nosa przy dużych oczekiwaniach, które potrafią się zderzyć z nie dorastającą do nich rzeczywistością. Zacznijmy od wystaw, które z pewnością nie pokazywały złych dzieł i w sumie nie były takie złe, ale… Oglądając wielką wystawę Marka Rothki w Hadze narzucało się porównanie do ekspozycji w Muzeum Narodowym w Warszawie (por. post Mark Rothko w Warszawie), której zarzucano, że była za mała, że pokazano za mało obrazów. Okazuje się, że w przypadku Rothki więcej nie znaczy lepiej. W Hadze obrazy były za gęsto powieszone, w za niskich salach, pomniejszonych jeszcze ciemną scenografią. Pomysł zestawienia Rothki z Mondrianem był rewelacyjny (por. video Mark Rothko exhibition 2014/15), ale to nie wystarczyło. Druga „dobra” wystawa, która wzbudziła moją irytację była autorskim wyborem kuratora arcydzieł na papierze ze zbiorów musée d’Orsay. Nie muszę mówić, że świetnych. Widziałem jej reedeycję w Wiedniu, nie wiem jak było w Paryżu, ale chyba podobnie. Układ przeładowanej ekspozycji nie bardzo wiedział czy ma być tradycyjny czy nowatorski, niewiele z niego wynikało. Dodatkowo zaproszono współczesnych artystów, aby stworzyli prace zainspirowane eksponatami, całkiem ciekawe zresztą. Tylko na wystawie ich nie pokazano…

Wolę duże wystawy, ale potrafię docenić wystawy mniejsze. Tylko nie w przypadku jeżeli małe wystawy pretendują do miana retrospektywy i są organizowane przez wielkie, prestiżowe muzea, bo wtedy pachnie malizną. Tym bardziej, że w Berlinie od końca lat 60-tych nie było dużej wystawy Pieta Mondriana. Rozczarowaniem jest też wystawa Bauhausu przygotowna przez Vitrę, słynne muzeum designu. To prawda, że może widziałem za dużo dobrych i obszernych prezentacji (np. por. galeria Bauhaus – sztuka i życie I) tego tematu, ale one tylko udowadniają, że Bauhaus jest kopalnią interesujących pomysłów. Aktualna wystawa po premierze w siedzbie muzeum pojedzie do Bonn – może będzie lepiej. A znając zwyczaje Vitry objedzie jeszcze kilka innych światowych muzeów. Do wyjątkowych rozczarowań musze zaliczyć wystawę zestawiającą dzieła Paula Klee i Wassily’ego Kandinsky’ego. Niby dużo, niby wielowątkowo, a materiał świetny. Ale nijak się to na wystawie nie składało. Oglądałem wystawę w Bernie, gdzie na pewno nie posłużył jej otwarty charater ekspozycji. Teraz można ją zwiedzać w Monachium, może jest lepiej. Sukces porównania dwóch ważnych artystów (van Gogh/Munch, Klee/Kandinsky) zależy w dużej mierze od koncepcji kuratorskiej i możliwości jej realizacji. Inaczej rzecz się ma, gdy próbujemy zestawiać wielkie nazwiska ze współczesnymi artystami. Całkiem zgrabnie udało się włączyć prace Jenny Saville w wystawę rysunków weneckich w Oxfordzie. Niestety zderzenie Tracey Emin z Egonem Schiele skończyło się przegraną angielskiej artystki. Wcale nie dlatego, że jej prace były złe, tylko, że mało kto jest w stanie taką konkurencję wytrzymać. Nie przekonała mnie też próba przedstawienia artystycznych praktyk około roku 1990 w mumoku. Rozczarowaniem była też diagnoza współczesnego rysunku w Albertinie. Ambitny projekt zrealizowany przez muzeum, które jak najbardziej jest do tego predystynowane. Chyba za mało było prac, które zrobiłby na mnie wrażenie. Warto jednak takie próby podejmować.

Piet Mondrian Die Linie The Line exhibition view Martin-Gropius-Bau Berlin artdone

Zapraszam na kanał YouTube ‚artdone‚, na którym jest już prawie 100 krótkich filmów. Informacje o najnowszych wpisach można otrzymać poprzez profil ‚artdone’ na facebooku. Jeżeli spodobało się Wam to podsumowanie, lubicie zwiedzać wystawy z ‚artdone’ zachęcam do komentowania, lajkowania i udostępniania postów.